Mazowsze. Serce Polski nr 8 (88) 2025

Czego nie wiecie o Romach?

Romscy muzycy i tancerki w tradycyjnych strojach. Autor: Fot. POKiS/arch. Miasta Płock

Trudno znaleźć mniejszość etniczną, która doświadczała takich prześladowań, szykan i dyskryminacji, jak Romowie. To do dziś niesie za sobą poważne skutki, a jednym z nich jest to, że większość młodzieży romskiej w Polsce nie kontynuuje nauki po podstawówce. W rozwiązaniu tego problemu ma pomóc projekt Mazowieckiego Centrum Polityki Społecznej (jednostki samorządu Mazowsza).

Według danych z ostatniego Spisu Powszechnego GUS na Mazowszu mieszka 1,4 tys. Romów, a w całym kraju 13,3 tys.

Jak twierdzi jednak Karol Kwiatkowski, wiceprezes Centralnej Rady Romów, a zarazem wiceprezydent największej międzynarodowej organizacji romskiej The International Romani Union, faktycznie jest ich dużo więcej. – Szacujemy, że w kraju jest około 50 tys. Romów, a na Mazowszu – 5 tys. – mówi.

Z czego wynikają te rozbieżności? Według Agnieszki Caban, prezeski Fundacji Dom na Pograniczu i badaczki kultur mniejszości narodowych oraz etnicznych, jedną z przyczyn jest to, że przy spisach ludności wielu Romów nie przyznaje się do swojego pochodzenia w obawie przed dyskryminacją. Zdaniem Karola Kwiatkowskiego to efekt braku zaufania Romów do systemu instytucjonalnego, wynikający z ich trudnych doświadczeń.

– Podczas II wojny światowej dane ze spisów ludności wykorzystywano do wyłapywania Romów i wywożenia ich do obozów koncentracyjnych – mówi wiceszef Centralnej Rady Romów.

Romski Holokaust

Romowie przybyli z Indii do Europy w średniowieczu. Niemal od początku byli na tym kontynencie szykanowani i dyskryminowani, łącznie z tym, że z niektórych krajów ich wypędzano.

– Byli tu odbierani jako inni. Przez wieki nie wolno im było kupować ziemi i to zmusiło ich do wędrownego trybu życia – wyjaśnia Karol Kwiatkowski.

Zwieńczeniem prześladowań była zagłada Romów podczas II wojny światowej. Hitlerowskie władze chciały ich w całości zgładzić tak, jak Żydów, a nazistowska propaganda wtłaczała do głów bardzo negatywny, nieprawdziwy obraz romskiej społeczności. Szacuje się, że hitlerowcy wymordowali połowę Romów w Europie. Dlatego nazywa się to romskim Holokaustem.

Szykany za PRL

Niestety, Romowie doświadczali prześladowań i szykan także później. W Polsce, po II wojnie światowej, komunistyczne władze chciały zmusić Romów, którzy prowadzili wędrowny tryb życia, do zrezygnowania z niego.

– Po nieudanej akcji osiedleńczej z lat 50. władze przeprowadziły w 1964 r. zmasowaną, brutalną akcję przeciwko wędrownym Romom. Tabory były siłowo zatrzymywane, milicjanci i urzędnicy nakładali na Romów dziesiątki mandatów, grzywien za szereg wykroczeń, jakich nomadzi nie mogli przecież uniknąć – np. za palenie ognisk, „niszczenie” zieleni czy braki w dokumentacji weterynaryjnej koni. Nieuiszczone kary finansowe zamieniano na areszty i więzienia. W ten sposób w kilka lat zniszczono wędrowny styl życia polskich Romów – opowiada Andrzej Grzymała-Kazłowski, znawca tematyki romskiej i twórca wirtualnego Muzeum Kultury Romskiej.

Dodaje, że wędrowanie było u Romów połączone z możliwościami zarobkowania. Wędrując od miejscowości do miejscowości, oferowali usługi (m.in. kotlarstwo, naprawianie naczyń, kowalstwo) i handlowali. Gdy zmuszono ich do porzucenia wędrówki, stracili też dotychczasowe źródła zarobku. To miało ogromny wpływ na życie tej społeczności, co nadal jest odczuwalne. Wprawdzie niektórzy dalej zajmowali się handlem obwoźnym, inni zajęli się innym rodzajem handlu (np. sprowadzali auta z Zachodu lub sprzedawali walutę). Byli tacy, którzy robili to z wielkim powodzeniem, bo za PRL-u wszystkiego brakowało i na handlowaniu łatwo było się dorobić. Ale po 1989 r. to się skończyło i upadł handel obwoźny. Zniknął też popyt na usługi, w których wcześniej specjalizowali się Romowie. W nowej rzeczywistości wielu z nich nie umiało się odnaleźć.

Wciąż silne stereotypy

Jak dziś wygląda sytuacja społeczności romskiej w Polsce i na Mazowszu? Są Romowie, którzy świetnie sobie radzą, prowadzą własne przedsiębiorstwa, mają wyższe wykształcenie, pracują w firmach (także w korporacjach), szkołach, urzędach, są uznanymi artystami. Przykład? Małgorzata Mirga-Tas, polsko-romska artystka, której prace prezentowano na Biennale w Wenecji.

Jednak bardzo wielu Romów w naszym kraju żyje w biedzie, nie ma pracy, korzysta z pomocy społecznej, a młodzi mają na ogół trudny życiowy start. To zaś ściśle wiąże się z tym, że w wielu krajach europejskich, w tym w Polsce, negatywne stereotypy, uprzedzenia i niechęć wobec Romów są wciąż bardzo silne i rozpowszechnione. Są one dla nich bardzo krzywdzące, bo przypisują negatywne cechy czy zachowania całej danej społeczności, co przecież nigdy nie odpowiada rzeczywistości.

– W corocznych badaniach CBOS, w których Polacy są pytani o to, jakie narody i narodowości najbardziej lubią, a których najbardziej nie lubią, Romowie są na samym dole wśród tych najbardziej nielubianych – mówi Andrzej Grzymała-Kazłowski.

Agnieszka Caban dodaje, że bardzo popularnym stereotypem jest ten o nieodpowiedzialności osób pochodzenia romskiego.

– To, że mają „lekkie” podejście do życia, nie są przywiązani do pracy. To oczywiście również stary stereotyp, który mówi, że Romowie to naród wędrowny, który nigdzie nie może „zagrzać” sobie miejsca. Takie myślenie powoduje, że Romowie i Romki mogą być postrzegani jako nieodpowiedzialni pracownicy – zaznacza.

Efektem takich stereotypów i uprzedzeń jest dyskryminacja.

– Wśród polskich Romów powszechne jest doświadczenie, że gdy szukają pracy, to najpierw są zapraszani na rozmowy, ale gdy druga strona orientuje się, że o pracę stara się Rom, to nagle okazuje się, że z jakiegoś powodu jednak nie może zostać zatrudniony – podkreśla Andrzej Grzymała-Kazłowski.

Gorsze traktowanie Romów przybiera wiele innych form, np. zdarza się, że ze względu na grupę etniczną są skądś wypraszani (np. ze sklepu) lub niewpuszczani. Jak zwraca uwagę Agnieszka Caban, według różnych międzynarodowych raportów Romowie to dziś najbardziej dyskryminowana mniejszość w Europie.

– Są osoby, które uważają, że często Romowie sami są winni swojej sytuacji, nie chcą się uczyć czy pracować. Z drugiej strony nie zauważa się, że większość z nich nie ma równego startu, a sytuacja, w której się znajdują, ma wiele czynników: ubóstwo, dyskryminacja, brak wsparcia rodziny, która również jest w trudnym położeniu, brak odpowiedniej pomocy państwa – wskazuje ekspertka.

Problemy ze szkołą

Jak zauważa Andrzej Grzymała-Kazłowski to, że całe pokolenia Romów bardzo "dostały w kość", sprawia, że wielu z nich czuje lęk przed światem nie-Romów, spodziewa się z jego strony zagrożeń, ma do niego dystans. Tym bardziej, że kolejne ich doświadczenia potwierdzają te obawy. Ale jego zdaniem to nie jest nieprzekraczalne. Widać to choćby po edukacji.

– Romowie nie mają zaufania do instytucji publicznych, w tym do szkół, bo spotykały się z ich strony z szykanami. Za PRL-u dzieci romskie doświadczały w szkołach dyskryminacji i wciąż jej tam doświadczają, np. zdarza się, że są wyzywane. Rodzice czują więc, że ich dzieci nie są bezpieczne w szkole – mówi Karol Kwiatkowski.

Mimo to coraz więcej Romów zdobywa wykształcenie. Ale statystyki dotyczące ich edukacji są wciąż zatrważające. Według danych resortu edukacji 20-30 proc. dzieci Romów w Polsce nie kończy nawet szkoły podstawowej, tylko 30-40 proc. młodzieży romskiej kontynuuje edukację po szkole podstawowej, a zaledwie 1 proc. kończy studia wyższe. To zaś bardzo utrudnia im zdobycie pracy.

Poza wymienionym wyżej powodem jest jeszcze kilka innych przyczyn takiego stanu rzeczy. Główną jest ubóstwo – brak pieniędzy na przybory szkolne, dojazdy i ubrania. Drugą jest brak wzorów edukacyjnych. Często rodzice Romowie sami nie ukończyli szkół, więc nie są w stanie pomóc dzieciom w nauce. Problemem jest także bariera językowa. Dzieci z rodzin, gdzie mówi się głównie po romani, mają trudności w nauce języka polskiego.

Poza tym Romowie przez wieki nie mieli zinstytucjonalizowanego systemu edukacji. Wcześniejszy wędrowny tryb życia, prowadzona ustnie edukacja, przekazywanie kultury, obyczajów i historii utrwaliły przywiązanie do tej formy zdobywania umiejętności społecznych i zawodowych.

Z myślą właśnie o tych problemach Mazowieckie Centrum Polityki Społecznej (jednostka samorządu Mazowsza) stworzyło i realizuje dwa projekty pod nazwą „Mazowiecka Roma RWS”, który obejmie Warszawę i okolice, a także „Mazowiecka Roma RMR” – dla pozostałej części Mazowsza.

Ich głównym celem jest doprowadzenie do tego, żeby jak najwięcej dzieci romskich zdobywało wykształcenie. Projekty mają też uświadomić rodziców o wadze formalnej edukacji, zwłaszcza tej przedszkolnej. Ważną rolę odegrają w tym asystenci romscy, ale nie bez znaczenia będą też grupowe spotkania. Pracownicy przedszkoli i szkół skorzystają ze szkoleń przybliżających kulturę i zwyczaje środowiska romskiego. Tak, żeby przełamywać stereotypy na temat Romów. Podobny cel będzie przyświecał zaplanowanym warsztatom dla uczniów z klas, do których uczęszczają dzieci romskie. Będą to zajęcia pokazujące, że mimo różnic są one takie same.

Z myślą o dalszym rozwoju młodzieży zaplanowano doradztwo edukacyjno-zawodowe. Zgodnie z potrzebami będą mogli skorzystać z korepetycji, porad psychologa i pedagoga tak, by zwiększyć ich szanse na ukończenie szkoły ponadpodstawowej. Całość będzie uzupełniona o spotkania i szkolenia.

– Projektami w ramach inicjatywy „Mazowiecka Roma” chcemy objąć równocześnie dwie grupy – z jednej strony samych przedstawicieli społeczności romskiej żyjącej na Mazowszu, z drugiej pracowników przedszkoli, szkół, którzy w swojej pracy mają kontakt z Romami, a także przedstawicieli samorządów lokalnych, organizacji pozarządowych, jednostek pomocy społecznej i liderów romskich, by ta integracja przebiegała obustronnie – mówi Aleksander Kornatowski, dyrektor Mazowieckiego Centrum Polityki Społecznej.

– „Mazowiecka Roma” ma w założeniach pracę z rodzicami, którą prowadzić będą przedstawiciele romskiej społeczności, bo najlepiej znają wyzwania i sposoby dotarcia do tych rodzin – podkreśla Anna Brzezińska, członkini zarządu województwa (klub KO).

Andrzej Grzymała-Kazłowski zwraca uwagę, że uprzedzenia wobec Romów biorą się w dużej mierze stąd, że ich nie znamy, ale też nie chcemy poznać.

– Dajmy sobie szansę zweryfikować nasze wyobrażenia o nich – apeluje. Kultura Romów jest bardzo ciekawa i naprawdę warto ją poznać. Charakterystyczne dla społeczności romskiej wartości to m.in. kult osób starszych i bardzo silne więzi rodzinne. A budzących uznanie i sympatię aspektów kultury i obyczajów Romów jest dużo więcej.


Adam Struzik, marszałek województwa (klub TD PSL-PL2050)

– Romowie są obecni w polskim społeczeństwie niemalże od zawsze. Ich wkład w kulturę i historię jest znaczący, a mimo to bywa niezauważany. Dobrze, że w ostatnich dekadach o Romach mówi się coraz więcej, a przede wszystkim inaczej. Tabor, konie i kolorowe spódnice symbolicznie pojawiają się w głowie na myśl o życiu Romów, ale ważniejsze jest, by pokazywać ich udział we wspólnej, niekiedy tragicznej historii, a przede wszystkim zauważać bieżące wyzwania stojące przed społecznością, która jest odrębna etnicznie, ale która stanowi stały element społeczności zarówno polskiej, jak i mazowieckiej.

Agnieszka Caban, prezeska Fundacji Dom na Pograniczu

– Większość stereotypów o Romach i Romkach utrzymuje się i ma się bardzo dobrze. Warto wspomnieć, że wiele z nich ma swoje źródła już w średniowieczu. Oczywiście zauważalna jest pewna ich modyfikacja do czasów współczesnych. W ostatnim czasie, badając zjawisko dezinformacji, natrafiłam na wiele stereotypowych opinii o Romach i Romkach, które wcześniej tak mocno nie przewijały się w społeczeństwie czy opinii publicznej. Np. o romskich kobietach, matkach, które są „nieodpowiedzialne”, „nie są dobrymi matkami”, „nie dbają o swoje dzieci”. To w szczególności pojawiło się, gdy kobiety romskie z Ukrainy koczowały na dworcu z dziećmi, gdyż często z powodu uprzedzeń nie chciano ich przyjąć do zbiorowych miejsc zakwaterowania.


UWAGA
Informacje opublikowane przed 1 stycznia 2021 r. dostępne są na stronie archiwum.mazovia.pl

Powrót na początek strony