Mazowsze. Serce Polski nr 8 (88) 2025
Malarz codzienności
Autor: Fot. Cyfrowe Muzeum Narodowe w Warszawie
Bywało, że Aleksander Gierymski niszczył swoje dzieła. A nad jednym z nich pracował 5 lat. Tworzył w drugiej połowie XIX w. i uważany jest za jednego z najbardziej świadomych prekursorów realizmu w malarstwie polskim.
Mistrz ulotnego nastroju, malował powoli, żmudnie powtarzał szkice i studia nad obrazem. W aktach rozpaczy zdarzało mu się nieraz niszczyć swoje prace. Jego udręką było ciągłe poszukiwanie doskonałości. A jego życie, w całości dedykowane sztuce, znakomicie pasuje do powtarzającej się w tak wielu przecież życiorysach postawy samotnego, walczącego w imię sztuki mistrza. Z tego zmagania się – z materią, pamięcią często przyziemnych, trudnych chwil – powstało wiele niezapomnianych dzieł. Można je zobaczyć głównie w polskich muzeach, m.in. w Muzeum Narodowym w Warszawie i Muzeum Narodowym w Krakowie.
Poszukiwacz i eksperymentator
Urodził się i wychował w Warszawie. Miał starszego brata i dwie młodsze siostry. Podążając drogą wskazaną przez Maksymiliana Gierymskiego, który malował piękne obrazy zwykłych, wydawałoby się niemalowniczych okolic, brał lekcje rysunku u Rafała Hadziewicza, a w 1868 r. wyjechał do Monachium, podejmując studia w Akademii Sztuk Pięknych. Jego wczesna twórczość kształtowała się w cieniu słynnego brata, pod okiem profesorów niemieckiej akademii, ale też w kręgu działającej tam polskiej grupy artystycznej, której filarami byli m.in. Józef Brandt i Adam Chmielowski (brat Albert). Szybko wyzwolił się jednak z dominujących w szkole monachijskiej ram (tak tematycznych, jak i stylistycznych). Od wczesnej młodości wyróżniała go bowiem bezkompromisowa postawa niestrudzonego eksperymentatora, toteż w dorobku tym spotykamy grupy obrazów tak znacząco różniących się od siebie.
Kolor i światło
W latach 1873–1879 przebywał głównie w Rzymie. Intensywnie pracował nad dalszym doskonaleniem swego rzemiosła. Powstał wtedy impresjonistyczny obraz „W altanie”, którego ostateczną realizację poprzedził długi szereg studiów przygotowawczych. Pierwsza wersja tego dzieła powstawała aż 5 lat (do 1880 r.)! I to ona właśnie została przez malarza zniszczona. Zachowana wersja pochodzi z 1882 r. Temat obrazu – zebranie towarzyskie w kostiumach z XVIII w., odbywające się w altanie prześwietlonej od tyłu słońcem – pozwolił artyście skoncentrować uwagę na zgłębieniu zagadnień związanych z wzajemnym oddziaływaniem na siebie koloru i światła.
Emocje Warszawy
Lata 1879–1888, które spędził w Warszawie, uznaje się za najlepsze w jego dorobku. Na powstałych wówczas pracach można oglądać najuboższe dzielnice miasta oraz portrety prostych ludzi. Z tego właśnie czasu pochodzi „Żydówka z pomarańczami”, jeden z niewielu obrazów, który podobał się samemu autorowi. W tym czasie sam cierpiał niedostatek, a jego twórczość w rodzinnym mieście spotkała się z niezrozumieniem. Zarzucano mu, że dokumentuje tematy przyziemne, zamiast szukać inspiracji w wielkiej historii. Nie sposób również pominąć losów samego dzieła. Obraz zrabowany podczas II wojny światowej, wydawało się, że bezpowrotnie utracony, nieoczekiwanie odnaleziono w 2010 r. w niemieckim domu aukcyjnym w Buxtehude pod Hamburgiem. Staraniem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Fundacji PZU dzieło powróciło do Muzeum Narodowego w Warszawie, gdzie jest atrakcją Galerii Sztuki XIX Wieku.
Pod jednym słońcem
Jesienią 1890 r. wyjechał do Francji, gdzie malował nokturny (obrazy przedstawiające sceny nocne o melancholijnym charakterze). W tym czasie studiował malarstwo francuskie – szczególnie Jeana-Françoisa Milleta. Wpływ francuskiego realisty zauważalny jest w obrazie „Anioł Pański” z tego właśnie okresu. Millet 30 lat wcześniej namalował obraz „L’Angelus”, na którym przedstawił zwróconą ku sobie parę wieśniaków pochylonych w modlitwie, do której wezwał ich dźwięk dzwonu na Anioł Pański z widocznego na horyzoncie kościoła. Z kolei Gierymski przedstawił dwie modlące się w polu kobiety. Obydwaj malarze uchwycili też promienie zachodzącego słońca. Obraz Gierymskiego, którego deponentem jest Muzeum Narodowe w Warszawie, prezentowany jest na stałej ekspozycji w Muzeum Romantyzmu w Opinogórze (placówka samorządu Mazowsza).
Nierozerwalne więzy
W 1893 r. zamieszkał w Krakowie, gdzie również tworzył pejzaże i portrety mieszkańców. Nadal podróżował m.in. do Monachium, Wenecji, Rzymu i Paryża. Cierpiał na nerwicę, która pod koniec życia przerodziła się w obłąkanie. I choć ostatnie lata spędził w szpitalu dla umysłowo chorych w Rzymie, to pozostawił po sobie dzieła nieszablonowe. Dlaczego? „W Gierymskim człowiek z artystą zespolony był tak silnie, iż jednego od drugiego oddzielić niepodobna. To połączenie krokami jego życia kierowało i ono też wpływało na zmiany, jakim podlegał, jako artysta. To, co się w nim budziło wrażeniem, bezpośrednio wpadało w sieć myślenia, popartego całym arsenałem umiejętności zarówno teoretycznej, jak praktycznej, i wychodziło z niej jako coś, czego nie można nazwać ani wyrazem bezpośrednim wrażliwości artysty, ani hołdem złożonym pięknu natury za otrzymane wrażenie, ani ujściem dla żywiołowości talentu, ani – tem mniej – wyrazem właściwej istoty jego umysłu; stawało się to raczej wytworem wielkiej wiedzy artystycznej i jej dokumentem” – pisał już w rok po śmierci artysty Kazimierz Broniewski.
W 175. rocznicę urodzin Aleksandra Gierymskiego Sejmik Województwa Mazowieckiego ustanowił go Patronem Roku 2025.
Nie przegap!
Odmienny tematycznie, znacznie skromniejszy, ale równie ciekawy obraz Aleksandra Gierymskiego pt. „Płock-Rybaki”, przedstawiający fragment dzielnicy Rybaki i zabudowań zamkowych w Płocku – można obejrzeć na drugim piętrze wystawy „X wieków Płocka” w Muzeum Mazowieckim w Płocku (placówka samorządu Mazowsza).
