Mazowsze. Serce Polski, nr 3 (95) 2026
Tradycja we współczesnych sercach
Autor: Fot. Radek Polak
— W drugiej połowie lat 90., kiedy zaczynaliśmy, na palcach dwóch rąk można było policzyć admiratorów kultury i muzyki tradycyjnej w Polsce. Dziś jest to duży ruch kulturalno-społeczny — mówi Maciej Szajkowski, założyciel i muzyk Kapeli ze Wsi Warszawa.
Maciej Proliński: Jeśli „czas jest, jak rzeka”, to w jakim miejscu tej rzeki jesteś dziś?
Maciej Szajkowski: Rzeka meandruje swoimi korytami, które są nieodgadnione. Na Mazowszu taką wciąż niezmiennie wolną, bo nieujarzmioną rzeką jest Wisła. I wydaje mi się, że ja organicznie rezonuję z Wisłą. To model dobrze oddający charakter mego ducha – czyli również ducha niezależności i nieprzewidywalności. W tym co robię, nie ma czasu na nudę albo na powtarzalność. Cały czas coś nowego, i wierzę, że twórczego, pojawia się na horyzoncie.
A czy na polskiej scenie folkowej również?
W drugiej połowie lat 90., kiedy zaczynaliśmy, na palcach dwóch rąk można było policzyć admiratorów kultury i muzyki tradycyjnej w Polsce. Rodzima scena folkowa tak naprawdę dopiero szukała własnego języka. W ostatnich latach krajobraz ten bardzo się zmienił. Dziś jest to duży i znaczący ruch kulturalno-społeczny.
Jeśli ruch, to żywe spotkanie. Pretekst do niego od blisko trzech dekad tworzy Konkurs Muzyki Folkowej – serce Festiwalu Muzyki Folkowej Polskiego Radia „Nowa Tradycja”, w którym Kapela ze Wsi Warszawa z powodzeniem debiutowała w 1998 roku.
Pamiętam do dziś te emocje, tę ogromną tremę. No bo przecież gdzieś z undergroundu, jeszcze w dodatku takiego wolnościowego – punkrockowego, mamy się pojawić w Studiu Koncertowym im. Witolda Lutosławskiego. Przecież to było coś zupełnie niewyobrażalnego! Muszę przypomnieć, że tamten debiut zawdzięczamy: Marii Baliszewskiej, Małgorzacie Jędruch, Włodzimierzowi Kleszczowi – prawdziwym pasjonatom, tworzącym Radiowe Centrum Kultury Ludowej (RCKL), działające od 1994 roku przy Polskim Radiu.
To ludzie-instytucje polskiej kultury...
To wspaniałe osoby i bardzo kompetentni pasjonaci, którym na sercu leżało stworzenie takiej pewnej nowej, współczesnej impresji odnoszącej się do kultury ludowej. Odnotujmy, że dwa lata temu, instytucja ta wróciła do ludzi absolutnie rzetelnych i oddanych idei ochrony, wspierania i popularyzowania polskiej kultury. Myślę tu o fakcie, że redaktorem naczelnym RCKL został Piotr Kędziorek, jedna z tych właśnie osób, które de facto tworzyły podwaliny tej instytucji. Do dziś festiwal jest najmocniejszą propozycją dla słuchaczy, w kwestii dostępności do tej właśnie muzyki. Z roku na rok się rozwija. A za sprawą Polskiego Radia, artyści którzy odwołują się do filozofii i sztuki tradycyjnej mają szansę zaistnieć szerzej.
Wymarzyło się Wam, by opowiadać o Mazowszu. O naszej tradycji, ale bez tego naturalnego przecież kontekstu – rodzinnego, rodowego. Nie urodziliście się i nie wychowywaliście na wsi.
Ta opowieść wynikała z naszej autentycznej fascynacji, takiego wręcz zakochania, zatracenia się w naszej, mazowieckiej tradycji. Natomiast praca u podstaw związana z poznawaniem tych źródeł, spotkaniami z muzykami, ze śpiewaczkami czy nauka gry na instrumentach rozpoczęła się jeszcze kilka lat przed tym debiutem. To były czas gwałtownych zmian. Wiesław Myśliwski, genialny myśliciel i pisarz, popełnił wtedy głośny esej – „Kres kultury chłopskiej”. I on tam napisał, że nie jesteśmy już w stanie przywrócić tego świata, który znamy jeszcze z początku XX wieku. Na skutek zmian cywilizacyjnych, technologicznych, systemowych, ale też i zmian zupełnie oddolnych.
Zmienił się krajobraz wsi, bo tak naprawdę od wieków się zmieniał.
To był proces, on zwalniał, przyspieszał, ale praktycznie od Piasta Kołodzieja postępował. I myśmy wpisali się w ten burzliwy czas zmian lat 90. Obserwowaliśmy je, z czasem współtworzyliśmy, ale jednocześnie doświadczyliśmy jeszcze tego starego świata kultury tradycyjnej. Przede wszystkim dzięki osobistym spotkaniom z naszymi mentorami – niesłychanie zdolnymi i otwartymi artystami ludowymi z tej naszej mazowieckiej krainy.
I to były już na początku Twojej drogi te najważniejsze drogowskazy, lekcje?
Absolutnie. Jedną z takich najważniejszych lekcji, do której zawsze będę wracał, było spotkanie z Janiną i Kazimierzem Zdrzalikami – śpiewaczką i skrzypkiem ze Strykowic Górnych z Puszczy Kozienickiej. Pan Kazimierz powtarzał, żebyśmy z Kapelą absolutnie nikogo nie naśladowali, bo jeżeli mamy się sami w tej korzennej muzyce odnaleźć, musimy ją opowiedzieć – choć przecież najczęściej przy pomocy tradycyjnego instrumentarium – naszym własnym językiem. Poprzez naszą wrażliwość i przez nasze serca. W oderwaniu jednak od wszelkich imitacji a i gorsetów cepeliowskich. Co ciekawe, ci wszyscy starzy mistrzowie dziedziczyli muzykę z dziada pradziada, ale dodawali swoje impresje. Nieraz pytałem pana Kazimierza, skąd wziął się jakiś motyw? Odpowiadał, że z wyobraźni…
Po 20 latach, na płycie „Re: akcja mazowiecka” powróciliście do korzeni kultury ludowej Mazowsza.
Zaczątkiem tego projektu był pomysł na realizację materiału muzycznego inspirowanego twórczością muzyków ludowych, będących uczestnikami Mazowieckiego Szlaku Tradycji, m.in. śpiewaczki Marianny Bienias z Woli Koryckiej (powiat garwoliński), Śpiewaczej Grupy Męskiej Carniacy z Puszczy Zielonej na Kurpiach, Kapeli Zdzisława Kwapińskiego i wielu innym. Udało nam się zaprosić ich na koncert i uwiecznić ich muzykę w postaci całych sesji oraz pojedynczych utworów, które również opracowywaliśmy wspólnie. Sam album składa się z dwóch płyt. Jedna to są nagrania tzw. in crudo (w stanie surowym) w ich wydaniu, a drugie – z towarzyszeniem Kapeli.
Stąd tytuł „re: akcja”?
Było to dla nas ważne doświadczenie, że mogliśmy opracować i wykonywać te pieśni we współczesnym duchu, ale przede wszystkim, że mogliśmy po prostu uczestniczyć we wspólnych spotkaniach. Wspominam do dziś otwartość, gościnność, serdeczność, bezinteresowność i po prostu radość, jaką się z nami dzielili.
Współpracę z Mazowieckim Szlakiem Tradycji kontynuowaliście wybitnym i szlachetnym projektem „Uwodzenie” z 2020 roku. Skąd pomysł na muzyczną podróż po Urzeczu?
Urzecze to przepiękny mikroregion odkryty i spopularyzowany dla współczesnych przez dr. Łukasza Maurycego Stanaszka, naszego przyjaciela i przewodnika. On nakłonił nas do zainteresowania się tym tematem. Impulsem do powstania tej płyty było też skomponowanie przez nas w 2019 roku muzyki do filmu dokumentalnego „Zaginione Urzecze” Adama Rogali i Wiktora Strumiłło.
„Uwodzenie” nie jest jednak odtworzeniem pewnego pejzażu muzycznego, który towarzyszył np. dawnym flisakom.
Ta płyta krąży wokół Urzecza, szerzej – rzeki Wisły, ale bardziej uniwersalnie – wokół żywiołu wody. Po jej wydaniu, i znów dzięki współpracy z urzędem marszałkowskim, zagraliśmy cykl koncertów, które odbywały się w domach kultury, m.in. w Wawrze, Otwocku, Górze Kalwarii, Karczewie. Po występach, okazywało się, że wszystkie te dźwięki potrafiły nie tyle uwodzić, co ukoić, w bardzo przecież trudnym czasie pandemii.
Pełny zapis spotkania na: „Halo, tu Mazowsze” – podcast:
