Mazowsze. Serce Polski, nr 3 (95) 2026

Urzecze: odnaleziony region

Dwie panie zwrócone ku sobie w tradycyjnych strojach wilanowskich z nadwiślańskiego Urzecza Autor: Fot. M. Popowski, zasoby Mazowieckiego Szlaku Tradycji

Urzecze – gwarowo wymawiane jako Łurzyce – to unikalny mikroregion rozciągający się po obu brzegach Wisły, na południe od Warszawy. Za sprawą licznych lokalnych pasjonatów, przeżywa swoisty renesans.

Krainę tę można zamknąć w niewielkim czterdziestokilometrowym pasie ziemi pomiędzy dawnymi ujściami Pilicy i Wilgi a Siekierkami i Saską Kępą. Leży w nadwiślańskich częściach powiatów: otwockiego, piaseczyńskiego i częściowo garwolińskiego oraz Warszawy – w dzielnicach: Mokotów, Wilanów, Praga-Południe oraz Wawer.

Okno na świat

Na kształtowanie się odrębnej tożsamości mieszkańców tych terenów przez dziesięciolecia wpływało kilka czynników.

– Głównie była to obecność Wisły, swoistego „okna na świat” dla ludzi żyjących nad jej brzegami, którzy nawzajem nazywali siebie Zawiślakami. Względna izolacja geograficzna doliny wiślanej, a zarazem szybka dostępność do niezwykle chłonnego rynku warszawskiego przyczyniły się do wytworzenia unikatowej wspólnoty regionalnej, manifestującej się w specyficznej nadrzecznej gospodarce, związanej z melioracją i osuszaniem terenu, rybołówstwem i szerokim wykorzystaniem wikliny, a także w wyjątkowych strojach, zwanych wilanowskimi – zauważa dr Łukasz Maurycy Stanaszek, kierownik Pracowni Antropologicznej w Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie (placówka samorządu Mazowsza).

W kulturowym tyglu

Badacz zwraca uwagę, że w tworzeniu spuścizny tego miejsca ważną rolę odegrało osadnictwo olęderskie, i to głównie z Kujaw i Pomorza, rzadziej z Holandii czy Niemiec, sięgające już pierwszej połowy XVI wieku. Olędrzy świetnie opanowali umiejętność życia na terenach zalewowych. Z kolei flisacy, zwani powszechnie orylami – sztukę żeglowania po Wiśle, która w przeszłości była przecież głównym traktem komunikacyjnym Polski. Swoistą autostradą tamtych czasów pływało więc wiele rodzajów jednostek rzecznych, noszących w zależności od czasu, wielkości i funkcji różne nazwy, jak np. szkuty czy galary. Trzecią grupą kształtującą tożsamość Urzecza była też oczywiście ludność mazowiecka (mazurska, jak dawniej o niej mówiono), żyjąca przynajmniej od średniowiecza w cieniu czerskiego zamku.

Wielki powrót!

W XIX stuleciu oryginalność regionu dostrzegała już większość polskich etnografów z Oskarem Kolbergiem na czele. Opisy ograniczały się jednak zawsze do odnotowania odmienności krajobrazu czy społeczności. Po tych wzmiankach nauka na wiele lat jakby zapomniała o tym miejscu. Po II wojnie światowej, w dobie wielkiej odbudowy Warszawy, modernizacji wsi, wiejskie podwórka zamieniły się w podmiejskie osiedla, a tradycje flisackie stały się reliktem przeszłości. Region zniknął ze źródeł, stając się białą plamą na mapie Mazowsza. Do powszechnej świadomości przywróciła go monografia „Na Łużycu. W zapomnianym regionie etnograficznym nad Wisłą” autorstwa dr. Stanaszka, nagrodzona 1. miejscem w VII edycji konkursu „Mazowieckie Zdarzenia Muzealne – Wierzba” w kategorii „Najciekawsze wydawnictwo muzealne 2012 roku”. Publikacja, wydana przez czerski oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, jest dowodem na to, że prawdziwe skarby kulturowe nieraz znajdują się tuż pod ręką, czekając na ponowne odkrycie. Warto więc odwiedzać te tereny, by poczuć ducha dawnej Wisły. Podróż najlepiej odbyć jedną z łodzi, których coraz więcej można spotkać nad warszawskimi brzegami, albo rowerem, korzystając z wałów wiślanych (to dobra trasa, łącząca najważniejsze punkty regionu).

Meandry dzikiej rzeki

Na uwagę zasługuje już bardzo specyficzny krajobraz, wyróżniający się na tle innych regionów. To często tereny zalewowe Wisły, liczne łęgi i kępy, które są idealne do obserwacji ptaków i przyrody.

– Wprawne oko dostrzeże jeszcze wzdłuż wiślanych brzegów pozostałości wałów wiślanych, dawnych grobli, trytw (podniesionych dróg), rowów melioracyjnych czy dawnych bindug (przystani flisackich), sprawiających, że poczujemy się jak w Niderlandach, a nie na obrzeżach stolicy Polski – mówi Łukasz Stanaszek.

Można zapuścić się już w okolice Jeziorka Czerniakowskiego, w którego pobliżu od niedawna znajduje się ul. Na Urzeczu. Kolejny przystanek warto zrobić na malowniczej Plaży Wilanowskiej.

Niezwykłość miejsc

Jak można inspirująco połączyć lokalną historię z aktywnym wypoczynkiem nad Wisłą? Na jakie miejsca warto zwrócić szczególną uwagę? Jednym z „serc” Urzecza, z tężnią solankową, Parkiem Zdrojowym i zabytkowymi willami, jest Konstancin-Jeziorna – jedyne na Mazowszu miasto-uzdrowisko. Dawny uzdrowiskowy klimat ze słynnym „mahoniowym powietrzem” poczujemy w Otwocku. Kępa Zawadowska i Kępa Okrzewska to miejsca pamięci, gdzie można zobaczyć wciąż istniejące poolęderskie cmentarze. Miastem o unikalnym układzie urbanistycznym w kształcie krzyża, z bogatą historią sakralną, jest Góra Kalwaria, nazwana Nową Jerozolimą. Od XVII wieku na kępie wiślanej pod Górą Kalwarią mieszkali przodkowie naszego eksperta.

– Znakomitą kulminację wycieczki stanowić może Czersk – jedno z najstarszych i najważniejszych miast na Mazowszu w czasach jego politycznej niezależności, wzmiankowane już w 1142 roku. Podziwiać tu można ruiny średniowiecznego zamku książąt mazowieckich z imponującym widokiem na Urzecze – zaprasza dr Stanaszek.

Prawdziwy renesans

Tych urokliwych miejsc jest oczywiście znacznie więcej. Bo Urzecze dzisiaj to dowód na to, że nawet w cieniu wielkiej metropolii drzemie głęboka, wolna i uwolniona dusza, która tylko czekała na ponowne odkrycie. Mieszkańcy podwarszawskich miejscowości znów z dumą mówią o sobie Łurzycoki. Kompendium wiedzy przynosi im portal www.urzecze.pl, zawierający informacje o historii, archeologii, strojach czy rodzinach z tego terenu. Powstają grupy rekonstrukcyjne, a na Wisłę wracają tradycyjne łodzie. Cyklicznych imprez, takich jak Jarmark Kultury Urzecza w Konstancinie-Jeziornie czy Zielone Świątki na Urzeczu, dziś już nie trzeba specjalnie reklamować. Coraz więcej ludzi odkrywa też swoje korzenie w tym barwnym regionie. Zaś unikatowy w skali całego kraju haft wilanowski – jedyny w Polsce haft czarny, wykonany ściegiem łańcuszkowym został wpisany na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.

Najwspanialsza publiczność

Stare pieśni, tańce oraz stroje kultywowane są przez pasjonatów współtworzących zespoły ludowe. Przy stowarzyszeniu OSP Łukówiec, prężnie działają zespoły: „Piskorze”, „Małe Piskorze”, Młodzieżowy Teatr „Ikra” oraz Rada Sołecka. Prezentują kulturę ludową i opowiadają o swoim ukochanym etnoregionie.

– Śpiew to moja i mojej żony Krysi wspólna pasja – wiele lat byliśmy członkami chóru i zespołu wokalnego. W 2018 roku na potrzeby konkursu przyśpiewek w Dożynkach Parafialnych w Warszawicach, wspólnie z 12-osobową rozśpiewaną grupą znajomych – mieszkańców Łukówca, założyliśmy Zespół Folklorystyczny „Piskorze”, który bardzo szybko rozrósł się i rozwinął – wspomina Tomasz Rosłonek, zastępca dyrektora Departamentu Nadzoru Właścicielskiego i Inwestycji w UMWM.

W zespołach występuje 40 dorosłych, w tym strażacy ochotnicy, oraz 25 dzieci. Od początku kieruje nimi Magda Pleskot, nauczyciel muzyki. Oprócz regularnego koncertowania odwiedzają przedszkola i szkoły z programem edukacyjnym.

– Dzieci w wieku 3-6 lat to najwspanialsza publiczność na świecie! To, jak cudownie reagują na artystów ludowych, na utwory i tańce ludowe, daje mi pewność, że tradycje narodowe i pielęgnowanie polskości będzie kontynuowane przez naszych następców – wyznaje nasz rozmówca.

Wspólny przodek

Pan Tomasz zaznacza od razu, jak inspirujące w życiu może być spotkanie z drugim człowiekiem.

– Łukasza Stanaszka poznałem na zamku w Czersku w roku 2012 podczas jego wykładu, na którym promował swoją niezwykłą książkę „Nadwiślańskie Urzecze”. Zakupiłem ją oczywiście, przeczytałem z zapartym tchem i odkryłem, że to opowieść o moich przodkach, o moich rodzimych stronach. Nasza znajomość przerodziła się w przyjaźń, a co ciekawe, dzięki badaniom DNA, które wykonałem, udało się ustalić, że Stanaszkowie i Rosłonkowie mają wspólnego męskiego przodka z rodu Gawinów!

Skarby tej ziemi

Szeroki wgląd w dzieje, umożliwią bogate zbiory Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie, które po modernizacji zostało otwarte w marcu tego roku. Można w nim oglądać m.in. wystawę „Nad Wisłą, na Urzeczu”. Prezentowane są zabytki odkrywane w trakcie badań wykopaliskowych z takich miejscowości jak m.in.: Czersk, Świdry Wielkie czy Warszawa-Wilanów. Z epoki kamienia pochodzi harpun do połowu ryb, a także tzw. liściaki świderskie służące jako groty do strzał, niezwykle rzadko eksponowane na wystawach. Można przyjrzeć się także „skarbowi z Wilanowa” (pochodzącemu z epoki brązu), na który składają się bogato zdobione obręcze oraz bransoleta. W jednej z gablot znajdziemy przedmioty odkryte w grobie w Czersku. Wśród nich jest miecz, który mógł należeć do Magnusa, syna króla Anglii – Harolda II Godwinsona. Część etnograficzna przybliża na zdjęciach strój wilanowski, z tak charakterystycznym haftem.

Obiecująca przyszłość

Atrakcją turystyczną Mazowsza ma szansę stać się Muzeum Szkuty Czerskiej i Urzecza, eksponujące unikatowy wrak średniowiecznego statku z końca XV wieku, który odkryto kilkanaście lat temu nieopodal zamku książąt mazowieckich w Czersku a wydobyto w 2018 roku. Szkuta to prawdziwy unikat! Mierzyła ponad 30 metrów długości i 7 metrów szerokości, a jej obsługą zajmowało się 20 flisaków.

 


Wiesław Raboszuk, wicemarszałek województwa mazowieckiego (klub KO)

– W Czersku, tuż obok historycznego zamku książąt mazowieckich, powstanie unikalne muzeum poświęcone nadwiślańskiemu Urzeczu i szkucie czerskiej – pierwszemu w Polsce tak dobrze zachowanemu i tak dużemu średniowiecznemu statkowi rzecznemu. Dzięki wsparciu Samorządu Województwa Mazowieckiego, który zakupił nieruchomość o powierzchni 27,6 tys. m2 za 1,9 mln zł, Państwowe Muzeum Archeologiczne zyskało przestrzeń do stworzenia placówki na miarę tego bezcennego znaleziska.


UWAGA
Informacje opublikowane przed 1 stycznia 2021 r. dostępne są na stronie archiwum.mazovia.pl

Powrót na początek strony