Mazowsze. Serce Polski, nr 4 (96) 2026
Kurpiowskie złoto
Autor: Fot. Paweł Heppner, zasoby Mazowieckiego Szlaku Tradycji
Na Kurpiach przez wiele lat bursztyn wydobywano na masową skalę. Były tam największe kopalnie jantaru w Europie. Wielu Kurpiów zajmowało się nie tylko wydobywaniem bądź zbieraniem bursztynu, ale i wyrabianiem z niego biżuterii. Dziś parają się tym już tylko dwie kurpiowskie rodziny, choć bursztynu w tej części Mazowsza wciąż nie brakuje.
Według Zdzisława Bziukiewicza, jednego z ostatnich bursztyniarzy na Kurpiach, w tej części Mazowsza wciąż można odkryć duże złoża bursztynu – leżą tutaj dość płytko, zwykle na głębokości 5-6 metrów, a czasem tuż pod powierzchnią ziemi. Jednak od lat obowiązuje w Polsce prawo mówiące, że wszelkie kopaliny, surowce znajdujące się w ziemi, należą do państwa. To oznacza, że na wydobycie bursztynu trzeba mieć dziś trudną do uzyskania i drogą koncesję, a legalne bez urzędowej zgody jest tylko jego zbieranie. I to jedna z głównych przyczyn, dlaczego bursztyniarstwo na Kurpiach zanika i dziś zajmują się nim już tylko dwie rodziny – Bziukiewiczów z Wachu i Konopków z Kadzidła. Nie licząc, oczywiście, przyjezdnych, którzy pojawiają się na Kurpiowszczyźnie i próbują wydobywać jantar nielegalnie. To tzw. pompiarze. Miejscowi nie wpuszczają ich na swoje pola i łąki, ale pompiarze usiłują wydobywać bursztyn po kryjomu, bez zgody właścicieli gruntów.
Tony bursztynu
Pierwsze wzmianki o jantarze z Kurpiowszczyzny, o jego zbieraniu i przetwórstwie, pochodzą z XVII i XVIII wieku. Jak pisze Adam Białczak w opracowaniu pt. „Zastygłe łzy Puszczy Kurpiowskiej”1, mieszkańcy znajdywali bursztynowe grudki na piaskach i wydmach nadrzecznych, na mokradłach i torfowiskach, na dnie zbiorników wodnych, przy kopaniu rowów, studni, fundamentów, karczowaniu lasów, sypaniu grobli, przy eksploatacji glinianek i żwirowni, ale także podczas prac polowych. To z kolei doprowadziło do rozpoczęcia w Kurpiowskiej Puszczy Zielonej celowych poszukiwań złóż bursztynu i powstania jego kopalń.
– Bursztyn na Kurpiach był wtedy powszechnie dostępny. Mógł go wydobywać i poszukiwać każdy. Sytuacja taka sprzyjała rozwojowi rodzimego przemysłu bursztyniarskiego. Bursztyn kopano przeważnie na mokradłach, gdzie znajdowano całe gniazda tego surowca. Na początku XIX wieku na Kurpiach znajdowało się około 30 kopalń bursztynu, najwięcej w okolicach Dylewa, Kadzidła i Myszyńca – mówi Maria Samsel, dyrektor Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce (jednostki samorządu Mazowsza).
W tym okresie i w kilku późniejszych dekadach eksploatowano kurpiowski bursztyn na największą skalę. We wsi Wolkowe (w dzisiejszej gminie Myszyniec) znajdowała się największa wówczas kopalnia jantaru w Europie, której dzienne wydobycie sięgało 100 kilogramów (miesięczne było więc liczone w tonach). Największe znajdywane na Kurpiach bryły bursztynu ważyły nawet 1-2 kg. Bursztyniarstwo tak kwitło, że w niejednej kurpiowskiej wsi mieszkańcy to nim głównie się zajmowali, a nie rolnictwem.
Wydobycie bursztynu na Kurpiach zaczęło się szybko kurczyć po wydaniu przez władze carskie decyzji w 1836 roku, zakazującej jego poszukiwania i kopania na państwowych gruntach. Decyzję tłumaczono koniecznością ochrony lasów. Kurpiowskie bursztyniarstwo podupadło też wówczas w wyniku bardzo silnej konkurencji z Sambii (leżącej nad Bałtykiem na obszarze dzisiejszego Obwodu Kaliningradzkiego), gdzie odkryto największe światowe złoża jantaru.
Bursztynodajne rzeki
Po uwłaszczeniu chłopów w zaborze rosyjskim, czyli po 1864 roku, doszło do renesansu kurpiowskiego bursztyniarstwa.
„Bursztyniarze z poszukiwaniem i kopaniem bursztynu przenieśli się do lasów prywatnych, na tereny wiejskie, gospodarskie, a często na swoje własne, przy czym handlujący bursztynem byli głównymi organizatorami tego przedsięwzięcia. Kopaniem zajmowali się niemal wyłącznie Kurpie, a terytorium eksploatacji ograniczone było następującymi miejscowościami: Chorzele, Krasnosielc, Ostrołęka, Nowogród i Kolno”2 – opisuje Adam Białczak.
Poszukujących i zbierających lub wydobywających tę skamieniałą żywicę nazywano „bursztyniarzami” lub „jantarnikami”. Znajdowali go oni w najróżniejszych miejscach, np. na osuszanych bagnach. Duże ich ilości można było zebrać na brzegach kurpiowskich rzek. Były one wtedy jeszcze nieuregulowane, często zmieniały koryto, przy okazji wypłukując bursztyn. Do najbardziej bursztynodajnych rzek na Kurpiowszczyźnie należały Piasecznica i Szkwa. Nie było więc nic dziwnego w tym, że dużo jantaru znaleziono podczas regulacji kurpiowskich rzek.
– Kurpie nie tylko potrafili docenić piękno i wartość bursztynu, ale także nauczyli się go obrabiać – opowiada Maria Samsel. – Największe zakłady obróbki bursztynu, czyli „tokarnie”, pracowały w Myszyńcu i Ostrołęce. W tej ostatniej w 1798 roku powstała bursztyniarnia prowadzona przez rodzinę żydowską o nazwisku Bernstein. Obrabiano w niej grudki bursztynu, z których produkowano rozmaite przedmioty. Warsztat ten był w posiadaniu rodziny Bernsteinów do wybuchu I wojny światowej. W 1933 roku w Warszawie istniał sklep bursztyniarski należący do tej rodziny. Na Kurpiach największym uznaniem cieszył się bursztyn miodowy, czerwonawy, żółto-miodowy czy jasnozielony zwany też „kapuściakiem”. Z bursztynu powstawały kolie, wisiorki, różańce, naszyjniki, przedmioty kultu, zabawki dla dzieci, cygarniczki, guziki, kubki, kieliszki, kałamarze, pasyjki, kierce.
Wojenna zapaść
Podczas I wojny światowej kurpiowskie bursztyniarstwo znów podupadło. Złożyło się na to kilka przyczyn. W czasie wojny Niemcy rekwirowali bursztyn (robili to także w trakcie II wojny światowej), co doprowadziło do wstrzymania jego wydobycia.
– Reaktywować to było trudno, bo pierwsza wojna niemal zrównała Kurpie z ziemią, długo stał tutaj front – opowiada Zdzisław Bziukiewicz. – W Wachu, mojej wsi, nie ostał się ani jeden dom. Trzeba było się odbudowywać. Poza tym zaczęła zanikać kurpiowska tradycja, że panna na wydaniu musi mieć w posagu trzy pary bursztynowych korali. Jedne takie korale były wtedy warte tyle, co krowa.
W ślad za tym na Kurpiach malało zainteresowanie bursztynową biżuterią, a ci, którzy tym się zajmowali, przenieśli się do dużych miast (głównie do Warszawy), gdzie te wyroby można było łatwiej sprzedać.
– To rzemiosło na Kurpiach już się nie odtworzyło, peerelowskie władze sobie tego nie życzyły, więc przetwórstwo bursztynu pozostało tu jedynie w formie ludowego rękodzieła. Ale i to się nie rozwinęło, bo Cepelia uznała, że bursztyniarstwo ma być tylko na Pomorzu Gdańskim – mówi Zdzisław Bziukiewicz.
Tym sposobem ta dziedzina zaczęła na Kurpiach zanikać. Mimo, że jantaru wciąż tam nie brakowało. Rolnicy znajdowali go, orząc pola. W latach 60. XX wieku, podczas melioracji łąk w gminie Baranowo, natrafiono na duże bursztynowe żyły, a w kolejnej dekadzie jeszcze większe złoże tego surowca znaleziono podczas wykopywania dołów pod fundamenty Elektrowni Ostrołęka.
Ostatni bursztyniarze?
Laura i Zdzisław Bziukiewiczowie to znani kurpiowscy twórcy, którzy stworzyli też Muzeum Kurpiowskie w Wachu. Ma ono bardzo bogate zbiory (ponad 25 tys. eksponatów), a duża ich część to tradycyjne, kurpiowskie wyroby z bursztynu. Muzeum organizuje też warsztaty z bursztyniarstwa. Nic w tym dziwnego, bo pan Bziukiewicz, wraz z synami, wciąż zajmuje się zbieraniem i obróbką bursztynu. Wyrabia z niego m.in. naszyjniki, wisiorki, pierścienie i broszki. Doprowadził też do tego, przy wsparciu Samorządu Województwa Mazowieckiego, że minister kultury wpisał kurpiowskie bursztyniarstwo na „Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego”.
– Obróbką bursztynu zajmowali się moi rodzice i od nich tego się nauczyłem. Oni też uratowali bursztyniarstwo na Kurpiach, bo przez wiele lat jako jedyni w naszym regionie tym się zajmowali – mówi Zdzisław Bziukiewicz, który wielokrotnie zdobywał pierwsze miejsca w konkursach, poświęconych rękodziełu i kulturze kurpiowskiej, a jego prace prezentowane są w wielu muzeach i galeriach.
Druga, bursztyniarska rodzina z Kurpiów to Stanisława i Tadeusz Konopkowie z dwiema córkami, też znani twórcy ludowi, mieszkający w Kadzidle i prowadzący w tej miejscowości Izbę Pamięci Czesławy Konopkówny (była to ich ciotka). Opiłki pozostałe po szlifowaniu bursztynu wykorzystują do wyrobu świec, w których głównym składnikiem jest wosk pszczeli.
Ich bursztynowe wyroby prezentowane są m.in. w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie (placówka samorządu Mazowsza), ale trafiły też na ekspozycję Muzeum Bursztynu w Gdańsku.
– U nas do bursztynu nawiązuje nawet nazwa naszej miejscowości, bo kadzidło wyrabiało się tutaj z pozostałości bursztynu po jego obróbce oraz z jałowca – mówi Stanisława Konopka. Dodaje, że bursztynowa biżuteria była i wciąż jest nieodłączną częścią tradycyjnych, ludowych strojów kurpiowskich.
Moda na kulturę ludową w Polsce wraca, więc jest szansa, że i bursztyniarstwo z tej części Mazowsza nie zaniknie. Zdzisław Bziukiewicz mówi, że mogłoby ono się odrodzić, gdyby na Kurpiach rozwinęła się turystyka, bo wtedy bursztynowe wyroby mogliby kupować turyści. Na to, że na Kurpiowszczyźnie będzie ich coraz więcej, także jest szansa, bo to i piękny region, i jedna z najlepiej zachowanych, najżywszych tradycyjnych, ludowych kultur w Polsce, obok Podhala, Kaszubów czy Pałuków.
Kurpiowskie muzeum
Jeden z największych zbiorów, prezentujących kulturę Kurpiów, znajduje się w Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce. Można w nim też zobaczyć wiele bursztynowych wyrobów z tego regionu: kolie, zdobiące ubiór świąteczny Kurpianek, różańce, zawieszki, cygarniczki, kierce.
Zbiory Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce liczą ponad 19 tys. eksponatów. Stałe ekspozycje pozwalają zwiedzającym poznać specyfikę regionu kurpiowskiej Puszczy Zielonej, przedwojenną Ostrołękę i fenomen kurpiowskiej wycinanki.
Warto też zobaczyć Zagrodę Kurpiowską w Kadzidle – filię muzeum. To niewielki skansen, składający się z zabytkowych drewnianych budowli wyposażonych w oryginalne sprzęty, narzędzia i meble.
Od 1999 roku Muzeum Kultury Kurpiowskiej jest jednostką Samorządu Województwa Mazowieckiego, który dba o zapewnienie swym placówkom kultury dobrych warunków do funkcjonowania i rozwoju. W tym roku sfinansuje ostrołęckiemu muzeum dużą inwestycję, w której ramach powstanie nowa przestrzeń dla gromadzonych przez tę placówkę zbiorów, zwiększająca ich dostępność i zapewniająca optymalne warunki ich przechowywania.
Komentarz:
Wiesław Raboszuk, wicemarszałek województwa mazowieckiego (klub KO)
W powszechnym wyobrażeniu bursztyn kojarzy się z morzem. Mało kto wie, że na Kurpiach – w pięknym regionie – był i nadal jest on zbierany oraz obrabiany. Jantar z Kurpiowszczyzny można podziwiać m.in. w Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce, można też tam zobaczyć eksponaty dokumentujące tradycje bursztyniarskie regionu, a także uczestniczyć w lekcjach muzealnych. Gorąco zachęcam do przekonania się na własne oczy, jak niezwykłe jest nasze kurpiowskie złoto.
