Mazowsze. Serce Polski, nr 5-6 (85-86) 2025

Korzystny kompromis

Średniowieczny miecz leży na rozłożonej kolczudze. Autor: FOT. UNDEFINED UNDEFINED/GETTY IMAGES

O inkorporacji Mazowsza z prof. UW dr hab. Jolantą Choińską-Miką rozmawiają dr Agnieszka Skórska-Jarmusz i Paweł Ludwicki (Kurier Warszawski).

Kurier Warszawski: Pani Profesor, niebawem minie całe pół tysiąca lat, odkąd Rzeczpospolita wzięła w swe objęcia Mazowsze. Piękna okrągła rocznica. Ale czy istotnie dla wszystkich był to powód do radości? Bo samo określenie „inkorporacja” – w sensie legislacyjnym jak najbardziej poprawne – niesie dość brutalną konotację. Toż to to samo, co niemiecki „anschluss”! Nie byłoby milej mówić raczej o „unii”?

Jolanta Choińska-Mika: To prawda, że samo słowo nie brzmi zbyt pozytywnie, jednak nie wprowadzałabym zamiennych określeń. Ono w miarę precyzyjnie opisuje to, co stało się po śmierci ostatnich książąt mazowieckich z ich dotychczasowym władztwem. Pamiętać przy tym należy, że choć Zygmunt I objął władzę na Mazowszu już w kilka miesięcy po zgonie Janusza III, przyjmując przysięgę wierności od nowych poddanych, to dopiero na sejmie w 1529 roku zapadły ostateczne decyzje dotyczące inkorporacji i jej warunków.

KW: A zaczęło się jak u Hitchcocka – politycznym trzęsieniem ziemi, czyli domniemanym skrytobójstwem ostatnich książąt mazowieckich, Stanisława i Janusza (w które próbowano wmieszać żonę polskiego władcy). Potem napięcie bynajmniej nie opada. Dostajemy kryminał, potem dramat sądowy zakończony egzekucją rzekomych trucicielek, a w końcu thriller polityczny z wątkami przekupstwa i walki stronnictw. Jest księżniczka-sierotka, ostatnia z rodu, zdeterminowana, by dziedzictwa nie wypuścić z rąk. Jak się okazuje, na tyle cwana, żeby kupczyć własną ręką na rzecz wrogich Rzeczpospolitej Prusaków i dosłownie na granicy horroru żonglować wcześniejszymi zapisami prawa. Mam tu na myśli makabryczną sprawę pochowania brata połowicznie, bo dopóki ostatni Piast przebywa na ziemi, a nie pod nią, dotąd Korona Polska nie ma prawa sięgnąć po księstwo. W tej mazowieckiej „Grze o tron” brakuje tylko smoków, chyba że policzymy tego w herbie królowej Bony.

JC-M: Bona była orędowniczką związania Księstwa Mazowieckiego z Królestwem Polskim, bo prowadziła konsekwentnie politykę antyhabsburską, a Wiedeń też zerkał w jego stronę. A przede wszystkim widziała w tym szansę na osłabienie wpływów państwa zakonnego w tym regionie i możliwość przeciwstawienia się ambicjom politycznym Albrechta Hohenzollerna (wielkiego mistrza, a od 1525 roku księcia pruskiego). Niewykluczone nawet, że koncept małżeństwa córki Zygmunta z pierwszego małżeństwa, Jadwigi, z mazowieckim księciem Stanisławem wyszedł właśnie od niej. Natomiast Zygmunt I po prostu kontynuował wieloletnie dzieło swoich poprzedników. Dla Jagiellonów inkorporacja Księstwa Mazowieckiego był to przecież kolejny już akt trwającego od kilku generacji procesu budowy podstaw silnego, nowoczesnego państwa. Istotnym elementem tej polityki było scalanie w jeden organizm terytoriów o wspólnym historycznym, sięgającym czasów piastowskich, rodowodzie.

KW: Z tego powodu Korona, kąsek po kąsku, łykała ziemię mazowiecką od kilku pokoleń...

JC-M: Oczywiście. Już za panowania Kazimierza Jagiellończyka do Królestwa włączono ziemie mazowieckie z Rawą, Gostyninem i Sochaczewem, a pod koniec XV wieku, za rządów Jana Olbrachta, Mazowsze płockie. Przyłączenie schedy po Stanisławie i Januszu III wpisywało się więc w ważny nurt działań politycznych (które w tej epoce podejmowali również władcy innych państw) i w istocie było zgodne z racją stanu Królestwa Polskiego i interesem dynastii.

KW: Dlaczego to niezasobne Księstwo Mazowieckie było dla nas tak istotne?

JC-M: Jeśli spojrzymy na mapę przedstawiającą Europę Środkową u początków XVI wieku, dość łatwo dostrzeżemy, że Księstwo Mazowieckie (przyjmując optykę władających Polską i Litwą monarchów) miało strategiczne położenie, dlatego Prusacy i Habsburgowie również się nim interesowali. Włączenie Mazowsza wzmacniało pozycję Jagiellonów w Europie Środkowej. Następstwem inkorporacji było też „zaokrąglenie” granic Królestwa. Terytorium Mazowsza stanowiło swego rodzaju pomost pomiędzy Polską a Wielkim Księstwem Litewskim. To właśnie położenie geograficzne stanie się w przyszłości ważnym czynnikiem rozwojowym regionu.

KW: Znów niemała w tym zasługa Bony, choć już wiele lat później, kiedy dostała Mazowsze jako oprawę wdowią i zabrała się do gospodarskiej roboty. Ale czy na samym początku można było powiedzieć, że Mazowsze zyskało na formalnym włączeniu do Rzeczpospolitej? Czy też przysłowiowa mała rybka została pożarta przez rekina? Zanim mieszkańcy pogodzili się z faktem powolnego stawania się częścią Korony, możemy prześledzić elementy aferalne, bo przecież trzeba było jakoś zapewnić sobie ich przychylność, czyli tacy do końca zadowoleni nie byli.

JC-M: Mazowsze niewątpliwie sporo zyskiwało od początku, choć te korzyści (zarówno polityczne, jak i ekonomiczno-społeczne) były bardziej widoczne dopiero w dłuższej perspektywie czasowej. Największym beneficjentem okazała się mazowiecka szlachta, która otrzymała te same przywileje polityczne, jakimi cieszyli się wszyscy szlachetnie urodzeni mieszkańcy Królestwa Polskiego.

KW: Można zatem decyzję o nadaniu praw koronnych obywatelom Księstwa uznać za przekupstwo?

JC-M: Raczej nie użyłabym tego słowa. Uzyskując je w 1529 roku, Mazowszanie stawali się częścią politycznej wspólnoty, która dzięki dobrze już rozwiniętym instytucjom ustrojowym miała możliwość współdecydowania o losach państwa. Oczywiście, szlachta mazowiecka, mająca znacznie mniejsze doświadczenie parlamentarne, musiała się jeszcze sporo nauczyć, by sprostać nowym wyzwaniom, ale wbrew pozorom, procesy integracyjne – przynajmniej na tym polu – miały dość dużą dynamikę. Natomiast, jeśli już miałabym posłużyć się tym słowem, to być może w odniesieniu do decyzji o jednoczesnym zachowaniu dotychczasowych praw Mazowsza, zwłaszcza utrzymaniu odrębnego prawa sądowego. Warunki włączenia do Korony Polskiej schedy po Stanisławie i Januszu były wynikiem twardych i długich negocjacji, w których obie strony – koronna i mazowiecka – wykazywały sporą determinację. Zatem lepiej mówić o korzystnym dla obu stron kompromisie.


prof. Jolanta Choińska-Mika

Związana z Instytutem  Historycznym od 1976 roku  – jako student, asystent, adiunkt,  profesor UW. Prorektor  ds. studentów i jakości  kształcenia w latach 2016–2020.  Członek Rady Muzeum Historii  Polski (od 2006 roku),  przewodnicząca Rady Fundacji  Kościuszkowskiej – Polska  (od 2017 roku).  Autorka podręczników szkolnych  i materiałów dydaktycznych,  ekspert Centralnej Komisji  Egzaminacyjnej.


Wiesław Raboszuk, wicemarszałek województwa mazowieckiego (klub KO)

Jednym z elementów projektu „Mazowsze dla Korony. 500-lecie włączenia Mazowsza do Królestwa Polskiego”, który ma uczcić tę wyjątkową rocznicę, jest wystawa plenerowa przygotowana przez Muzeum Mazowieckie w Płocku. Ekspozycja prezentuje poszczególnych piastowskich władców, a także – poprzez mapy, dokumenty, zabytki architektury i kultury materialnej – pokazuje 15 ziem wchodzących w skład historycznego Mazowsza do 1526 roku. Wystawę będzie można oglądać w kilkunastu miastach naszego regionu zarówno w tym, jak i w przyszłym roku. Serdecznie zachęcam do odwiedzenia ekspozycji.


UWAGA
Informacje opublikowane przed 1 stycznia 2021 r. dostępne są na stronie archiwum.mazovia.pl

Powrót na początek strony