Mazowsze. Serce Polski nr 7 (87) 2025
Pasja, czyli kierunek życia
Autor: Fot. Michał Słaby
— Cały czas jestem w przełomowym momencie swojego życia. Muzyką interesuję się od dawna, uczę się jej i nią cieszę — mówi Stasiek Kukulski, 17-letni wokalista, pochodzący z Warszawy. Podczas 62. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu zachwycił i sięgnął po Nagrodę Publiczności w koncercie „Debiuty”.
Rozmawiał: Maciej Proliński
Muzyka jest od lat w Twoim życiu na pierwszym miejscu?
Stasiek Kukulski: Zdecydowanie tak. Mój pierwszy występ dla publiczności odbył się w Ogólnopolskim Konkursie Wokalnym „Rozśpiewany Wawer”. Miałem wtedy sześć lat. Zaśpiewałem piosenkę „Odpuść sobie, wrzuć na luz” i zdobyłem pierwszą nagrodę. Poczułem wtedy, że na scenie czuję się dobrze.
Dzieciństwo ma ogromny wpływ na nasze życie. Nie wszystkim jednak udaje się dziecięce marzenia przekuć w dalszy zawodowy czyn. Ty byś chciał?
Pamiętam, że gdy byłem naprawdę malutki, z dziadkiem i obiema babciami ćwiczyłem śpiew. To mnie zawsze cieszyło. Mamy do dziś zachowane w domu nagrania, na których spontanicznie układam piosenki. Gdy miałem 10 lat, ułożyłem utwór dla mojej 5-letniej siostry – o tym, jak śpi w łóżeczku. Wydaje mi się, że już wtedy miałem takie pierwsze przeczucia w głowie, by piosenki nie tylko śpiewać, ale też pisać. I dzielić się nimi z innymi. Oczywiście miałem inne zainteresowania, typu sport, zwłaszcza piłka nożna, ale zawsze najważniejsza była muzyka. I do tej pory nic się nie zmieniło.
Jak opisałbyś się w kilku słowach?
Jestem ekstrawertyczny i lubię ludzi. Mogę powiedzieć, że jestem kolorowy i uczuciowy. Chciałem też od razu dodać – autentyczny, ale to już słuchacze muszą ocenić.
Autentyzmu nie da się wyuczyć. Ale warsztat można kształcić całe życie. Uczysz się muzyki w renomowanej Szkole Muzycznej II stopnia im. Karola Szymanowskiego w Warszawie.
Mam znakomitych profesorów skrzypiec – panią Magdalenę Specjał-Barbachowską i pana Sławomira Tomasika. Ta szkoła to miejsce, gdzie pochłaniam tę całą teoretyczną wiedzę z klasyki. I codziennie uczę się warsztatu. Ten klasyczny, „poważny”, który do tej pory udało mi się już zdobyć, przydaje się również w muzyce rozrywkowej i pomaga w pisaniu piosenek, a i w ogóle w myśleniu o muzyce.
A jaką rolę w tej codziennej muzycznej drodze pełnią Twoi rodzice?
Są muzykami po studiach. Poznali się w Akademii Muzycznej w Gdańsku. Mama jest dyplomowaną organistką, pracuje jako instruktor śpiewu i nauczyciel fortepianu. Tata jest kapelmistrzem i dowódcą Orkiestry Wojskowej w Radomiu, ale również klarnecistą i dyrygentem chóru. Myślę, że gdyby nie oni, to nie wiem, czy ktokolwiek by się dowiedział, że mam talent, predyspozycje do śpiewania czy grania. Rodzice odkryli moje zainteresowania i pomogli mi za nimi podążać i je rozwijać. Jestem bardzo im za to wdzięczny. Tak mną pokierowali, że jestem dziś w tym miejscu, w którym jestem. Mama cały czas daje mi różne praktyczne wskazówki. Mam też przyjemność dosyć często śpiewać z Orkiestrą Wojskową w Radomiu.
Od kilku lat występujesz i nagrywasz z Arturem Sekurą. Z jakimi emocjami?
My przede wszystkim jesteśmy przyjaciółmi i bardzo dobrze się dogadujemy. Artur jest świetnym muzykiem – gitarzystą i klawiszowcem, a także producentem muzycznym. Tak więc współpraca z nim – i w studiu, i na koncertach, i w ogóle w życiu – jest bardzo pozytywna. Mam nadzieję, że będzie trwała jak najdłużej.
Jaka muzyka gra w Twoim sercu? Kto Cię inspiruje?
Słucham bardzo zróżnicowanej muzyki. I tej klasycznej, i pop. Zarówno muzyki tanecznej, czyli „pod nóżkę”, jak i starszych zespołów, typu The Beatles, The Rolling Stones czy tak wyrazistych jak np. Metallica. Dla mnie piosenka to przede wszystkim przekaz emocjonalny. Inspirują mnie też współcześni artyści z polskiej sceny, jak np. Krzysztof Zalewski, Piotr Rogucki czy Ralph Kaminski. To są panowie, którzy nie boją się mówić głośno o ważnych sprawach. I nie kalkulują, nie martwią się, czy ktoś to kupi czy nie. Śpiewają to, co myślą. Robią to, co lubią. Mnie się to podoba.
Bo bycie artystą piosenki to dla Ciebie?
To wyrażanie swojej osobowości przez muzykę i teksty.
Wygrałeś jesienną edycję programu „Szansa na sukces. Opole 2025”. Nagrodą był udział w koncercie „Debiuty” podczas 62. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, w którym głosami publiczności również zwyciężyłeś…
Któregoś dnia mama zobaczyła w telewizji, że jest casting do tego popularnego programu i zachęciła, bym spróbował. Pojechałem, wystąpiłem na przesłuchaniach, a potem dostałem telefon, że mogę się zjawić na nagraniach. Bardzo mi się poszczęściło, bo znalazłem się w moim wymarzonym odcinku z zespołem Wilki. I już nawet nie chodzi o ich twórczość, którą od lat też poznaję i lubię, ale o to, że mam podobny ambitus wokalny, co pan Robert Gawliński. I praktycznie, jakiej piosenki bym nie wylosował, w każdej mógłbym się jako tako wyrazić.
Udział w talent show to dla Ciebie furtka do kariery?
Myślę, że każdy artysta-muzyk miał taką swoją trampolinę, która pomogła mu pokazać się szerszemu gronu odbiorców. Nie wiem, czy był w historii taki, który by robił muzykę w zaciszu swojego domu i nikomu nie chciał jej prezentować.
Udział w 62. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu to chyba kolejny przełom na Twojej muzycznej drodze?
Cały czas jestem w przełomowym momencie życia. Muzyką interesuję się od dawna, uczę się jej i nią napawam. Cieszę się również, że już mogę prezentować szerszemu gronu swoje piosenki. A ten festiwal to świetna trampolina do tego, żeby szerzej zaistnieć w świadomości słuchaczy. Bo jest on wciąż ważnym wydarzeniem muzycznym w Polsce, goszczącym wielu znanych artystów. Jeśli mam w swoim CV „Nagrodę Publiczności” opolskich „Debiutów”, to łatwiej mi będzie dostać się do wytwórni muzycznej.
To Twój plan na najbliższy czas?
Przede mną na pewno dużo pracy. Najbardziej chciałbym robić to, co kocham, czyli pisać swoje piosenki i je śpiewać. To oczywiście nie wyklucza przyszłych studiów. Tych instrumentalnych albo wokalnych – w Warszawie, a może w Katowicach.
Uczysz się i mieszkasz w Warszawie. Lubisz to miejsce?
Całe życie mieszkam w stolicy i jestem w niej zakochany. W jej kamieniczkach i parkach. To bardzo piękne, klimatyczne miejsce. Z własną historią. Gdzie można zanurzyć się w swoich myślach. Być sobą i w swoim uniwersum.
