Mazowsze. Serce Polski nr 7 (87) 2025
Wakacje ze sztuką
Autor: Eliza Wilczyńska/MCSW Elektrownia
Nasz region jest różnorodny nie tylko krajobrazowo. Opinogóra, Płock czy Radom na pewno zaskoczą niejednego turystę również pod względem propozycji kulturalnych. Sztuka polska przełomu XIX i XX wieku, secesja albo sztuka młodego pokolenia? Jest w czym wybierać!
Jeśli chcemy zachwycić się nieoczywistością i pozwolić sobie na odrobinę luksusu, to Muzeum Mazowieckie w Płocku będzie idealnym miejscem. To tutaj znajdują się prawdziwe perełki sztuki secesyjnej. Wśród licznych eksponatów – a muzeum jest unikatem, jeśli chodzi o zbiory z tego okresu – uwagę zwraca kilka nieoczywistych obiektów.
Szkic do obrazu „Szał uniesień” Władysława Podkowińskiego jest jednym z nich. Malowidło – olej na płótnie o wymiarach 68x 53,5 cm z 1893 roku – przedstawia nagą kobietę na szalejącym, czarnym koniu. Wiernie oddaje efekt finalny dzieła, które zostało okrzyknięte manifestem nowej sztuki.
– Malarstwo XIX-wieczne w sposób realistyczny ukazywało rzeczywistość. To dzieło zaś reprezentuje protoekspresyjne tendencje w malarstwie symbolistycznym, które było dominujące w tamtych czasach. Zapoczątkowało nowy sposób uchwycania i wyrażania emocji – wyjaśnia Agnieszka Kaniewska–Płocieniak, kustosz Muzeum Mazowieckiego w Płocku.
W obrazie historycy sztuki doszukiwali się ścisłej korelacji stanu emocjonalnego artysty z wydarzeniem, które mogło być przyczynkiem do jego powstania – chodzi o znajomość z Ewą Kotarbińską i ich relację, która nigdy nie została potwierdzona przez samych zainteresowanych. Pikanterii dodaje również fakt zniszczenia (pocięcia) obrazu przez samego Władysława Podkowińskiego na finisażu 23 kwietnia 1894 r. w warszawskiej galerii Zachęta.
Innym ciekawym obrazem jest „Autoportret” Jacka Malczewskiego z 1911 r. I choć artysta namalował ich kilka, to każdy z nich jest wyjątkowy i godny uwagi. Malczewski zgodnie z duchem czasu traktował sztukę jak religię, a siebie jako jej kapłana. Na obrazie przygląda się widzom z uniesioną głową i oczami skierowanymi wprost na widza, a wnikliwe jego spojrzenie nie tylko potęguje nieoczywistość, ale każe zatrzymać się na dłużej. W zbiorach muzeum odnajdziemy także inne obrazy przedstawicieli Młodej Polski, odzwierciedlające ówczesny panujący nastrój dekadencji, samotności i pustki. Dobrymi przykładami mogą tu być: „Po absyncie” Zygmunta Andrychiewicza czy „Ćma nocna” Leona Kaufmana.
Trzeci wieszcz i Winterhalter
Muzeum Romantyzmu w Opinogórze to unikatowy obiekt, który może poszczycić się nie tylko wyjątkowymi zbiorami muzealnym, ale i pięknym, 22-hektarowym parkiem krajobrazowym w stylu angielskim. Majątek należał do rodu Krasińskich, a w połowie XIX w. ordynatem opinogórskim został Zygmunt Krasiński (1812-1859) – poeta, trzeci wieszcz narodowy w epoce romantyzmu. Z okazji 213. rocznicy jego urodzin przygotowano wystawę pt. „Zygmunt Krasiński i jego najbliżsi”.
– Prezentujemy pamiątki związane z Muzeum i Biblioteką Ordynacji Krasińskich w Warszawie na Okólniku, które cudem ocalały z wojennej pożogi, jaka dotknęła tę instytucję jesienią 1944 roku. Część z nich eksponowana jest po raz pierwszy. – mówi Leszek Nowaliński z Muzeum Romantyzmu w Opinogórze.
Jedną z największych atrakcji jest ikoniczny „Portret Elżbiety (Elizy) z Branickich Krasińskiej”, autorstwa znakomitego niemieckiego malarza – Franza Xavera Winterhaltera (1805-1873).Namalowany został w Paryżu w 1857 roku podczas pobytu Krasińskich na wakacjach. Portret o wymiarach 146x107,3 cm przedstawia Elżbietę w półpostaci na tle pejzażu. Artysta z niezwykłym kunsztem i precyzją oddał subtelność i delikatność modelki. Jest to charakterystyczne dla jego prac. Winterhalter był ulubionym malarzem królów i arystokracji. Portretował koronowane głowy ówczesnej Europy, m.in. brytyjską królową Wiktorię, francuską cesarzową Eugenię czy austriacką cesarzową Sisi.
W ramach wystawy pokazywane są również inne artefakty.
– Możemy podziwiać również rzeźby przedstawiające m.in. gen. Wincentego Krasińskiego, Zygmunta Krasińskiego, Adama Krasińskiego oraz Edwarda Krasińskiego. Pokazywane są także wyjątkowe i unikatowe fotografie Zygmunta Krasińskiego oraz jego małżonki Elżbiety Krasińskiej. Wśród eksponatów znajduje się korespondencja, dokumenty oraz formularze kancelaryjne związane z rodziną Krasińskich – wiele z nich opatrzonych jest odręcznymi podpisami gen. Wincentego oraz samego Zygmunta – wylicza Leszek Nowaliński.
The best of
Wśród postindustrialnych obiektów wyróżnia się Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu. To tu zdeponowano olbrzymią kolekcję dawnego Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu, a obecnie można tu zobaczyć wystawę czasową poświęconą sztuce młodego pokolenia – „Kolekcja Wojciecha Fibaka. Nowe pokolenie”. Prezentuje ona 30 artystek i artystów. Pomysł na ekspozycję zrodził się z chęci pokazania często pomijanej sztuki młodej generacji. Kluczem, jakim kierowali się twórcy wystawy, była prezentacja prac tych artystów, którzy swoją edukację zamknęli po 1989 roku.
Jak podkreśla Paweł Witkowski – kurator wystawy: – Chodziło o wybór tych twórców, którzy nie mieli już silnych związków z powojenną falą wybitnych artystów. Chcieliśmy pokazać te najbardziej reprezentatywne prace malarskie artystów, którzy już coś znaczą na rynku lub aspirują do znaczenia na rynku w świecie sztuki. Ta wystawa to takie „The best of – najlepsi z najlepszych” wybijających się artystów. Wybór dzieł z kolekcji Wojciecha Fibaka odzwierciedla bogactwo tematów, poruszanych przez polskie artystki i artystów nowej generacji – od eksploracji tożsamości, płci, przez refleksję nad kondycją społeczeństwa, rolą technologii, po pytania o przyszłość. Dzieła są komentarzem do codzienności i problemów współczesności, takich jak globalizacja, zmiany klimatyczne, relacje społeczne oraz tożsamość kulturowa. Każdy obraz jest głosem w szerokiej dyskusji na temat naszej rzeczywistości.
Obok konceptualnej pracy Wilhelma Sasnala na wystawie możemy poczuć emocjonalność kobiet wyrażoną m.in. przez Agatę Słowak czy Aleksandrę Waliszewską. Syntetyzm z kolei reprezentuje grupa Potencja w składzie: Karolina Jabłońska, Tomasz Kręcicki, Cyryl Polaczek. Surrealistyczne obrazy też mają swoją silną reprezentację na wystawie. Jakub Julian Ziółkowski, nawiązujący do największych mistrzów tego kierunku, zabiera nas do swojego świata wyobraźni zbudowanej z fantazji, przeżyć i nieoczywistych motywów. Podobnie Ewa Juszkiewicz, międzynarodowa gwiazda, reprezentowana przez nowojorską galerię Gagosian (największą na świecie galerię sztuki), tworzy portrety kobiece inspirowane nowożytnymi obrazami. Tradycyjnie pojmowany portret poddaje transformacjom, w efekcie czego powstają prace nie tylko wybitne pod względem formy, ale i przekazu.
Agata Kus to kolejna artystka, której prace mocno zapadają w pamięć. Doskonały warsztat malarski od razu rzuca się w oczy. Charakterystyczna dla jej malarstwa równoczesna wielość narracji, zamknięta w jednej kompozycji, sprawia, że odbiór obrazu często jest wielowątkowy i nieoczywisty.
– Młoda sztuka polska nie ma się czego wstydzić – przyznaje Paweł Witkowski. – Kluczowa jest jej promocja i tzw. mecenat. Dla artystów promotorzy sztuki są jak woda na pustyni. Dzięki nim mogą wzrastać, rozwijać się i tworzyć.
Abstrakcja w Radomiu
Muzeum, którego początki sięgają 1913 roku, może się poszczycić wyjątkową kolekcją dzieł sztuki. Prezentowana wystawa „Sztuka polska drugiej połowy XX wieku ze zbiorów Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu” to ekspozycja aż 50 obrazów i 13 rzeźb artystów tworzących po 1945 roku, wybranych spośród zbioru blisko 4,4 tys. różnych prac.
Na wystawie, oprócz silnej reprezentacji artystów Grupy Krakowskiej – tej pierwszej – reprezentowanej przez Marię Jaremę czy Jonasza Sterna, zobaczymy także prace przedstawicieli Drugiej Grupy Krakowskiej. Fakturowość obrazu, stosowanie różnych środków wyrazu, rozmaitość stosowanych technologii oraz posługiwanie się uproszczoną formą to cechy charakterystyczne prac reprezentowanych przez m.in. Jerzego Nowosielskiego, Tadeusza Kantora, Alfreda Lenicę czy Jadwigę Maziarską.
– Wiek XX to czas niezwykle dynamiczny i bardzo ciekawy w sztuce. I tego ducha tamtych czasów chciałyśmy oddać poprzez ekspozycję różnych prac, niezwykle sugestywnych z jednej strony, a nieoczywistych z drugiej – podkreśla Magdalena Kołtunowicz, kuratorka ekspozycji. – Artyści chętnie posługiwali się językiem abstrakcji i nowymi formami ekspresji, bo był to też pewien rodzaj protestu wobec narracji ówczesnego nurtu w sztuce – socrealizmu – uznawanego przez rządzących. Obrazy abstrakcyjne, choć mogą się wydawać niezrozumiałe i trudne w odbiorze, to przy dłuższym kontakcie uruchamiają w nas coś niezwykłego, co pozwala poczuć ich siłę.
Na wystawie prezentowane są prace artystów, którzy fascynowali się pop-artem, eksperymentowaniem z obrazem i sposobem widzenia.
– Wystawa jest też zaproszeniem do zapoznania się z rzeźbą XX wieku i przyjrzenia się jej przemianom. Wówczas dawne funkcje rzeźby – upamiętnianie osób i wydarzeń historycznych – ewoluowały w kierunku formy protestu wobec przełomowych wydarzeń lub osobistej ekspresji, wynikającej z własnych doświadczeń artysty. Eksponowane są prace m.in. Tadeusza Kopra i Ludmiły Stechnovej, a także asamblaże klasyków, czyli Władysława Hasiora i Józefa Łukomskiego – dodaje Magdalena Nosowska, kuratorka ekspozycji.
