Mazowsze. Serce Polski, nr 7 (99) 2026
Wakacje z przodkami
Autor: Fot. NAC, Archiwum Polskiej Prowincji Dominikanów, nr sygn. 528/307/0/11.1.12/895-6
Odkrywanie rodzinnej historii może być fascynującą przygodą, która wciąga na długie godziny. Bo to poszukiwanie odpowiedzi na fundamentalne pytania: kim jesteśmy i skąd przychodzimy?
Znajomość własnej rodziny to znacznie więcej niż tylko odtworzenie historycznych faktów czy naszkicowanie drzewa genealogicznego. Poszukiwanie przodków uczy historii na nowo, splatając nasze losy z wydarzeniami minionych epok.
Każdy człowiek tworzy historię
Znajomość dziejów własnej rodziny, nawet ta skromna, najmniejsza, jest pewnego rodzaju obowiązkiem każdego z nas.
– Każdy człowiek tworzy historię. I nie ma tak, że ktoś powie: „U mnie w rodzinie nie było nikogo znanego i ważnego”. To, czy przodek był ważny, zależy od tego, jak ty tę historię przedstawisz i co z niej dla siebie wyciągniesz – mówi Małgorzata Karolina Piekarska, dziennikarka, pisarka, historyczka sztuki i genealożka pracująca w Muzeum Niepodległości w Warszawie (placówka samorządu Mazowsza).
Nuta detektywistycznej przygody
Zdaniem badaczki genealogia pozwala zrozumieć złożoność człowieka i czynniki wpływające na jego osobowość. Podkreśla, że w kontekście warsztatu pracy, badania przypominają nieraz pracę detektywa. Dochodzenie do prawdy wymaga analizy starych dokumentów, listów czy świadectw, łączenia faktów i rekonstruowania wydarzeń z życia dawnych pokoleń. To ciągłe składanie rodzinnych puzzli w całość. Dla samej Piekarskiej to pasja przekazywana z pokolenia na pokolenie.
– Zajmuję się tym właściwie od zawsze. W dzieciństwie rysowałam z tatą drzewo, bawiliśmy się spisami mieszkańców Warszawy i odszukiwaliśmy w nich „naszych”. Jako nastolatka zainteresowałam się listami przodków. Dzięki temu powstała potem książka „Dziewiętnastoletni marynarz”. Był też artykuł o miłości pradziadka do prababci. Ten tekst przeczytał mój mąż – aktor Zacharjasz Muszyński, który zapragnął na podstawie tych listów stworzyć monodram – wspomina.
Most między pokoleniami
Z pewnością tego rodzaju dociekania są zawsze doskonałym pretekstem do zacieśnienia więzi z żyjącymi członkami rodziny. Starsze pokolenia noszą w sobie bezcenne opowieści, które bezpowrotnie znikną, jeśli ich nie wysłuchamy. Dziadkowie i pradziadkowie ożywiają archiwalne dokumenty, dodając do nich emocje, anegdoty, zapomniane realia.
– Wystarczy usiąść z najstarszymi członkami rodziny i zacząć zadawać pytania. Takie rozmowy budują niezwykły międzypokoleniowy most. Czasami jedna opowieść przy świątecznym stole potrafi otworzyć drzwi do archiwów, których samodzielnie szukalibyśmy miesiącami. Uważam, że trzeba się tym zająć, jak najwcześniej – zaznacza ekspertka.
Źródła w zasięgu ręki
Rozpoczęcie genealogicznej podróży jeszcze nigdy nie było tak proste. Choć wymaga cierpliwości i systematyczności, dysponujemy dziś ogromną liczbą narzędzi cyfrowych. Po podstawowym etapie domowych wywiadów z pomocą przychodzą nam internetowe bazy danych. Dodatkowo dynamiczny rozwój genetyki genealogicznej pozwala odkryć pochodzenie etniczne i odnaleźć nieznanych dotąd krewnych na całym świecie za pomocą prostego testu DNA.
– Gdy znamy nazwiska swoich przodków, którzy żyli przeszło 100 lat temu, możemy prowadzić bardzo dużo badań bez wychodzenia z domu – wyjaśnia genealożka. – Portal „Szukaj w Archiwach” stoi przed nami otworem. Trzeba tylko umieć się w nim poruszać. Ściągamy zeskanowane dokumenty, powiększamy je i czytamy. Oczywiście, kluczowa bywa znajomość języków obcych w tym np. rosyjskiego, co w przypadku historii Mazowsza jest nieodzowne, ze względu na dawne uwarunkowania geopolityczne i urzędowe.
Mazowsze: skarbnica wiedzy i genealogiczna mozaika
W Polsce kluczowym, darmowym narzędziem budowania wiedzy w tej kwestii jest również serwis Geneteka, prowadzony przez Polskie Towarzystwo Genealogiczne (PTG). Można w nim wyszukiwać konkretne nazwiska w milionach zindeksowanych aktów metrykalnych.
– Wiele osób jest zaskoczonych tym, jak wiele można odnaleźć bez wychodzenia z domu – zauważa nasza rozmówczyni. – A Mazowsze jest mozaiką. Z jednej strony mamy wielkomiejską i zróżnicowaną Warszawę, również okoliczne i wielokulturowe Urzecze, które zmusza do szukania w aktach różnych wyznań i parafii. Z drugiej – drobne rolnicze wsie na Kurpiach czy Mazowszu Południowym. Każdy mikroregion rządzi się swoimi prawami, ale obietnica odkrycia nieznanej rodzinnej tajemnicy jest ogromna – dodaje.
W kawiarence na Cytadeli
Doskonałą okazją do rozpoczęcia własnych poszukiwań są cykliczne spotkania „Genealogia na Cytadeli”, organizowane w Muzeum Niepodległości w Warszawie.
– Każdy, kto ma problemy z tworzeniem drzewa genealogicznego może przyjść i skorzystać z porad moich i dr Krzysztofa Bąkały. Staramy się pomóc i tym, którzy są na początku drogi i nie wiedzą, jak zacząć i tym, którzy na jakimś etapie poszukiwań utknęli. Porad udzielamy w pierwszy piątek miesiąca w tzw. „Kawiarence Warszawskiej” w Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej – zaprasza Małgorzata Piekarska.
W czym konkretnie jeszcze pomaga ten cykl? Identyfikuje i analizuje stare dokumenty. Wskazuje również cyfrowe i fizyczne bazy danych i pokazuje, jak prawidłowo porządkować zdobyte informacje, rysować drzewo genealogiczne i unikać najczęstszych błędów metodologicznych. Comiesięczne warsztaty promują podejście, w którym budowanie drzewa rodowego to coś znacznie więcej niż tylko gromadzenie suchych nazwisk i dat. Najbliższe konsultacje zaplanowano na: 7 sierpnia, 4 września, 2 października, 6 listopada oraz 4 grudnia.
Misja ocalania pamięci
Dla redaktora Piotra Szymona Łosia z Radia dla Ciebie (RDC) poszukiwanie przodków jest również życiową pasją i kluczowym narzędziem do budowania własnej tożsamości. Zaangażowanie dziennikarza wynika m.in. z jego własnych korzeni ziemiańskich. Od lat prowadzi na antenie RDC popularne audycje historyczno-genealogiczne (w tym m.in. cykl „Rody i Rodziny Mazowsza”). Traktuje radiowy mikrofon jako platformę do edukowania społeczeństwa.
– Jestem rodzinny, interesowało mnie kto jest kim w rodzinie. Ale ponieważ rodziny moich rodziców należały do znanych w swoich środowiskach – ziemiaństwo zamożne, czasami mało zamożne, ale i arystokracja (rodzina taty), więc w pewnym momencie zauważyłem liczne powiązania nie tylko rodzinne, ale i szersze. Fascynujące stało się więc nie tylko odkrywanie, ale i łączenie historyczne (ale aż do współczesności) rodzin, zbieżność faktów, no i świadomość wspólnoty społecznej – „pochodzeniowej”. Kiedy już jako tako znałem historię rodziny, kierunek na inne rodziny był oczywisty i wszedłem na te drogę bezwiednie, nie zauważywszy prawie tego – wspomina.
W tych programach najwięcej jest sag – dużo wspomnień, czyli wybranych wątków, składających się na historię danej rodziny.
– Ale świadomie zapraszam też takie osoby, które opowiadają o swoich poszukiwaniach, jest więc nieco poradnikowo. Słyszymy o sukcesach genealoga lub jego potknięciach, które są naturalną koleją rzeczy, zanim dojdzie się do prawdy historyczno-genealogicznej – opowiada dziennikarz. Program liczy już setki odcinków i skupia się na różnych mazowieckich rodach. Redaktor pytany, jaki ród z Mazowsza szczególnie zapadł mu w pamięć, nie wskazuje jednego konkretnego, lecz całą paletę. – Ostrowscy z Korczewa nad Bugiem, Wilhelmowie i Budzichowie z Brudnic nad Wkrą, no i oczywiście Radziwiłłowie, bo to ogromne źródło wiedzy, nie tylko rodzinnej, historycznej, ale z wielu dziedzin. Można o nich rozmawiać interdyscyplinarnie – wylicza.
Bez (złej) odpowiedzi…
Pamiętajmy jednak, że genealogia jest nie tyle poszukiwaniem herbów i tytułów, co odkrywaniem losów własnych protoplastów – niezależnie od tego, kim oni byli. To z jakiego stanu społecznego się wywodzili nie decyduje przecież o ich wartości. Bo jest to historia ludzi, dzięki którym dziś istniejemy. Warto ją poznawać, niezależnie od tego, dokąd nas zaprowadzi. Filip Łobodziński, tłumacz literatury, dziennikarz, muzyk oraz dawny aktor dziecięcy, przez lata żył w przekonaniu, że jest jedynakiem. Dopiero po śmierci ojca odkrył, że miał przyrodnią siostrę, która zmarła tragicznie jako małe dziecko. Swoją wiedzę na jej temat zawarł m.in. w osobistym wpisie w mediach społecznościowych. Wpis ten przywołuje podczas naszego podcastu Małgorzata Piekarska.
– O istnieniu swej przyrodniej siostrzyczki dowiedział się po wielu latach, przypadkowo, od swego stryja. Odnalazł jej grób, pokazał go w internecie. Jest to naprawdę przejmujący zapis, pokazujący jakąś tajemniczą metafizyczną więź – podsumowuje ekspertka.
Nie przegap!
- Cykl „Genealogia na Cytadeli” to praktyczny, bezpłatny punkt konsultacyjny dla osób poszukujących swoich korzeni. Działa w formule indywidualnych spotkań z doświadczonymi ekspertami. Wydarzenie nie polega na nudnych wykładach. Skupia się na realnej pomocy w rozwiązywaniu konkretnych problemów badawczych. Uczestnicy mogą przynieść ze sobą rodzinne dokumenty, fotografie czy wstępne szkice drzew genealogicznych, ale mogą również przyjść bez żadnych materiałów, by po prostu zasięgnąć pierwszej porady lub dowiedzieć się, jak zacząć. Eksperci pomagają na każdym etapie poszukiwań: od instruktażu, jak rozmawiać z najstarszymi członkami rodziny i uporządkować domowe archiwum, przez wskazywanie odpowiednich źródeł w archiwach państwowych, parafialnych i urzędach stanu cywilnego, aż po naukę czytania dawnej prasy i interpretację trudnych w odbiorze materiałów. Aby skorzystać z tej indywidualnej pomocy prawnej i historycznej, wystarczy zakupić standardowy bilet wstępu do muzeum.
- Audycja „Rody i Rodziny Mazowsza” jest emitowana w RDC w niedzielę o godz. 6.00, ale zaraz potem można jej posłuchać w formie podcastów na stronie: www.rdc.pl. Cykl przybliża historie i losy znanych oraz zasłużonych rodów, które miały kluczowy wpływ na rozwój polityczny, gospodarczy i kulturalny Mazowsza i Polski. Stanowi również cenne źródło dla osób interesujących się własnymi poszukiwaniami genealogicznymi.
Zapis spotkania z Małgorzatą Karoliną Piekarską na: „Halo, tu Mazowsze” – podcast!
