Mazowsze. Serce Polski, nr 2 (94) 2026

Opera otwarty dom sztuki

Alicja_Wegorzewska druk (1).png Autor: FOT. Wojciech Rozenek

– Opera jest językiem. Jeśli się go nauczymy – otwiera świat – mówi dr hab. Alicja Węgorzewska-Whiskerd, uznana śpiewaczka operowa, dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej (placówka samorządu Mazowsza).

Maciej Proliński: Pani Dyrektor, często powtarza Pani, że artysta musi nauczyć się słuchać swojego głosu. Co to właściwie znaczy?

Alicja Węgorzewska-Whiskerd: To proces, który nigdy się nie kończy. Głos dojrzewa, zmienia barwę, nabiera nowych alikwotów. Trzeba go obserwować, pielęgnować, ale też konfrontować z drugim uchem. Pamiętam spotkanie z Plácido Domingo pod koniec lat 90. – szedł na lekcję śpiewu przed nową partią. To było dla mnie ogromnie pouczające. Nawet największe nazwiska potrzebują pracy i korekty. Kiedy byłam bardzo młoda, kupiłam profesjonalny dyktafon, żeby nagrywać lekcje i próby. Śpiewak słyszy siebie inaczej, niż słyszy go publiczność. Tę różnicę trzeba zrozumieć. Ale równie ważne jest spotykać w życiu ludzi, którzy pokażą nam kolejny krok.

Opera bywa postrzegana jako sztuka elitarna. Zgadza się Pani z tym określeniem?

Opera jest jak język japoński – dopóki go nie znamy, wydaje się elitarny. Kiedy zaczynamy go rozumieć, staje się naszym narzędziem komunikacji. To kwestia edukacji i dostępu. Opera jest syntezą wszystkich sztuk. W teatrze operowym nie wystarczy śpiewać – trzeba budować relację aktorską, współpracować z orkiestrą, reagować na partnera, funkcjonować w kostiumie, w świetle, w przestrzeni sceny. To ogromny organizm. I publiczność jest jego częścią – co jej damy, to do nas wraca.

Warszawska Opera Kameralna bardzo mocno inwestuje w edukację. Dlaczego to dla Pani tak istotne?

Kultura nie zaspokaja potrzeb – ona je budzi. U dziecka tworzą się połączenia neuronalne, rośnie chłonność pamięci i języków. Muzyka jest jedną z najskuteczniejszych form rozwoju. Dlatego realizujemy program „Kulturalna szkoła na Mazowszu”, dzięki któremu młodzież może uczestniczyć w spektaklach za symboliczną opłatą. Stworzyliśmy także projekt OHO – One Hour Opera, czyli godzinne spektakle w pełnej oprawie scenicznej, dostosowane do młodego widza. Współpracujemy z Uniwersytetem Muzycznym im. Fryderyka Chopina oraz studentami Akademii Teatralnej w Warszawie. Dajemy im realne doświadczenie sceniczne. To inwestycja w przyszłość teatru.

W ostatnich latach Warszawska Opera Kameralna coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność w Europie. Czy to świadoma strategia?

Zdecydowanie tak. Od dwóch lat jesteśmy członkiem Opera Europa. Nasze spektakle transmitowane są na platformie OperaVision, gdzie „Cyrulik sewilski” spotkał się z ogromnym zainteresowaniem międzynarodowej publiczności. Występowaliśmy w wiedeńskim Musikverein z repertuarem Mozarta wykonywanym na instrumentach historycznych. To było pokazanie Mozarta w brzmieniu, jakie sam znał. I to zostało zauważone. Spektakl dostępny jest na platformie OperaVision do 23 lipca 2026 r.

Skąd pomysł na łączenie opery z jazzem? Jednym z najbardziej dyskutowanych projektów była współpraca z Leszkiem Możdżerem. Czy to kierunek, który WOK będzie rozwijać?

Projekt Jazz z MACV był naturalnym krokiem. Nasza orkiestra gra na instrumentach historycznych, w stroju 432 Hz. Spotkanie z jazzem było wyrafinowaną formą promocji jej możliwości. Wkrótce odbędzie się premiera „Balu w Operze” do tekstu Tuwima z muzyką Leszka Możdżera. To nowatorskie przedsięwzięcie, w którym kompozytor będzie obecny także scenicznie.

Jakie są najważniejsze plany Warszawskiej Opery Kameralnej na najbliższe miesiące – i co będzie „osią” roku jubileuszowego?

To będzie sezon bardzo gęsty i różnorodny: świętujemy 35-lecie Festiwalu Mozartowskiego i 65-lecie instytucji, więc stawiamy na premiery, duże nazwiska, wydawnictwa i zamówienia kompozytorskie. Wyjątkowym punktem artystycznych planów będzie także marcowe wykonanie „Requiem” Wolfganga Amadeusa Mozarta w Bazylice Santa Maria Maggiore w Watykanie. W tej niezwykłej przestrzeni zabrzmi monumentalne dzieło Mozarta w interpretacji orkiestry WOK Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) pod dyrekcją Adama Banaszaka. Wystąpią znakomici soliści: Aleksandra Olczyk, Joanna Motulewicz, Artur Janda oraz Adrian Domarecki. To wydarzenie o szczególnym wymiarze duchowym i artystycznym, podkreślające międzynarodową rangę zespołu i jego obecność w najważniejszych miejscach kultury europejskiej. Najbliższa premiera to „Bal w Operze” do tekstu Tuwima – 26 marca – z muzyką Leszka Możdżera, w reżyserii Agnieszki Płoszajskiej i z kostiumami Małgorzaty Słoniowskiej; to będzie wydarzenie w Basenie Artystycznym, a sam Możdżer ma być w nim obecny nie tylko jako autor muzyki. Wcześniej, 22 lutego, gościmy na Zamku Królewskim sopranistkę Carmen Giannattasio, a orkiestrę poprowadzi Gianluca Marciano. Przygotowujemy „Pasję Elsnera”, a potem wchodzimy w Festiwal Mozartowski, otwierając go premierą „Cosi fan tutte”. Całość spinamy myśleniem o przyszłej publiczności: projektami edukacyjnymi i formatami, które mają „wychować” widza opery, jak OHO – One Hour Opera, oraz dalszymi, zapowiedzianymi na jesień zamówieniami kompozytorskimi.

W ramach Festiwalu Mozartowskiego stolicę odwiedzają najbardziej rozpoznawalne gwiazdy ze świata opery. Kogo usłyszymy w tym roku?

Zaproszenie do udziału w tegorocznej edycji przyjęli dyrygenci o międzynarodowej renomie, m.in. Paul Goodwin, Jonathan Stockhammer oraz Benjamin Bayl. Na festiwalowej scenie wystąpią również wybitni soliści, obecni na najważniejszych scenach operowych Europy i świata: Andrzej Filończyk, Krzysztof Bączyk, Hubert Zapiór, Joanna Moskowicz oraz wielu innych znakomitych artystów cenionych zarówno w Polsce, jak i za granicą. Program festiwalu wzbogacą nie jedna, lecz dwie wyjątkowe premiery teatralne, które nadają tej edycji szczególną różnorodność. Publiczność zobaczy i usłyszy „Cosi fan tutte” – jedną z najbardziej poruszających oper Wolfgang Amadeus Mozart w reżyserii Pawła Szkotaka, a także „Dyrektora teatru” – autoironiczne arcydzieło Mozarta – w reżyserii Jakuba Przebindowskiego. Z dumą zaprezentowana zostanie również 7. edycja Mozart Junior – projektu promującego młodych artystów i dedykowanego najmłodszej publiczności. A to wciąż nie wszystko. Szczegółowy program i kolejne artystyczne niespodzianki publikowane będą na stronie: www.operakameralna.pl.

Zarządzanie operą – misja czy pole bitwy? Jak Pani patrzy dziś na minione dziesięć lat?

Opera to precyzyjna machina. Kurtyna podnosi się punktualnie. Każdy musi rozumieć swoją rolę w tym mechanizmie. Dziesięć lat temu trzeba było podjąć decyzje, które pozwoliły instytucji się rozwijać. Dziś pracujemy w dwóch lokalizacjach, realizujemy ambitne premiery, współpracujemy z młodymi twórcami. To był proces wymagający odwagi, ale konieczny.

Gdyby miała Pani jednym zdaniem określić charakter Warszawskiej Opery Kameralnej dziś – co by to było?

To otwarty dom. Dom sztuki, który łączy tradycję z nowoczesnością, Mozarta z jazzem, mistrzów z debiutantami. Opera nie jest muzeum. Jest żywą przestrzenią relacji i rozwoju. I jeśli nauczymy się jej języka – otworzy przed nami świat. Jestem szczęśliwym dyrektorem opery wspieranej i rozumianej przez Samorząd Województwa Mazowieckiego. To daje stabilny fundament, na którym można budować ambitne projekty.

Pełny zapis spotkania na: „Halo, tu Mazowsze” – podcast!


UWAGA
Informacje opublikowane przed 1 stycznia 2021 r. dostępne są na stronie archiwum.mazovia.pl

Powrót na początek strony