Mazowsze. Serce Polski, nr 2 (94) 2026

Szlakiem mazowieckich legend

otwarciowe_szlak.jpg Autor: FOT. ARCH. UMWM (G. GEREK)

Mazowsze to nie tylko malownicze krajobrazy, leniwe zakola rzek czy gęste, pachnące żywicą puszcze. To także historie sprzed wielu stuleci. Każda cegła w zamkowym murze i każde wiekowe drzewo w leśnej głuszy naszego regionu kryją w sobie opowieści, w których fakty splatają się z legendami.

Zapraszamy na wycieczkę szlakiem mazowieckich legend – w miejsca, gdzie granica między rzeczywistością a krainą baśni jest cieńsza, niż mogłoby się wydawać...

Liw – nie tylko Żółta Dama

Naszą wędrówkę zaczynamy nad Liwcem – rzeką, która płynie tak niespiesznie, jakby sama chciała nacieszyć się widokiem okolicznych łąk. To właśnie tutaj, na granicy historycznego Mazowsza i Podlasia, wznosi się malowniczy zamek w Liwie (dziś znany jako Muzeum Zbrojownia na Zamku w Liwie; placówka samorządu Mazowsza).

Zanim jednak przejdziemy do legend związanych z tym miejscem, warto pochylić się nad historią jego ocalenia. Podczas II wojny światowej niemieccy okupanci planowali rozbiórkę ruin tego obiektu, aby pozyskać materiał budowlany. Uratował go polski archeolog, Otto Warpechowski. Wykazał się on niezwykłym sprytem i odwagą – sfałszował dokumentację i przekonał Niemców, że zamek wznieśli Krzyżacy. Dzięki temu „germańskiemu” kłamstwu, zabytek przetrwał.

Większość turystów przyjeżdża tutaj, aby spotkać Żółtą Damę – ducha niesłusznie straconej przez swego męża Ludwiki. Jednak mury Liwu kryją też inną, mniej znaną opowieść.

W 1703 roku zamek obległy wojska szwedzkie pod wodzą Karola XII. Gdy obrońcy byli bliscy kapitulacji, wydarzył się osobliwy incydent: potężny podmuch wiatru porwał królowi ulubiony kapelusz, którego nigdy nie odnaleziono. Przesądny władca uznał to za złą wróżbę i zniewagę ze strony mazowieckiej ziemi, po czym wpadł w furię i opuścił zamek, zostawiając go w spokoju. Legenda mówi jednak, że dawni obrońcy zamku wcale nie opuścili warowni. Trwają w letargu w najgłębszych lochach, z dłońmi na rękojeściach mieczy. Przebudzą się i ruszą do boju, gdy tylko obca noga znów spróbuje bezprawnie stanąć na liwskiej ziemi.

Czersk – skarb królowej Bony

Kolejnym przystankiem na naszym szlaku jest Czersk– dziś spokojna miejscowość, a niegdyś potężna stolica dzielnicowa i jedna z najważniejszych osad na Mazowszu. Majestatyczne, ceglane wieże gotyckiego zamku górują nad okolicą, przypominając o czasach świetności. Z baszt roztacza się widok, który zapiera dech: szeroka dolina Wisły, która przed wiekami płynęła tuż pod murami twierdzy.

Historia Czerska nierozerwalnie łączy się z postacią Bony Sforzy. Włoska żona króla Zygmunta Starego nie cieszyła się sympatią polskiej szlachty, ale to właśnie jej zawdzięczamy cywilizacyjny skok regionu. To właśnie w Czersku założyła pierwsze sady i winnice. Życie królowej w Polsce było jednak pełne napięć. Skłócona z synem i otoczona niechęcią dworu, często szukała spokoju właśnie w murach czerskiej twierdzy.

Legenda głosi, że gdy nadszedł czas jej ostatecznego wyjazdu z Polski, Bona nie zamierzała zostawiać całego majątku swoim przeciwnikom. Pewnej bezksiężycowej nocy, gdy upojeni winem strażnicy zapadli w sen, królowa miała ukryć w starej, zamkowej studni ciężkie skrzynie wypełnione złotymi dukatami i rodowymi klejnotami.

Królowa Bona zmarła w Bari, prawdopodobnie otruta przez własnego dworzanina, a tajemnicę skarbu zabrała ze sobą do grobu. Przez stulecia zamek niszczał, a ślad po studni zatarł się w pamięci pokoleń. Czy kosztowności wciąż tam są? Mieszkańcy wierzą, że tak. Podobno w księżycowe noce na dziedzińcu można dostrzec cień kobiety w renesansowej sukni, która z niepokojem szuka swojego depozytu.

Ciechanów – legenda o włoskim paziu

Ostatnim przystankiem na naszym zamkowym szlaku jest Zamek Książąt Mazowieckich w Ciechanowie. Tutejsza warownia, z dwiema potężnymi wieżami, wygląda jak wyjęta z rycerskiego eposu. Choć gościła wiele koronowanych głów, jedna z jej najpiękniejszych opowieści dotyczy skromnego pazia.

W czasach księcia Janusza I i Anny Danuty (postaci znanej nam skądinąd z „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza), na zamek przybył poseł z dalekich Włoch. Legenda głosi, że w jego orszaku znajdował się młody paź o wrażliwej duszy, który zakochał się w księżnej od pierwszego wejrzenia. Chłopak zaczął pisać do Anny Danuty miłosne wiersze i śpiewać pod jej oknem pełne uwielbienia pieśni.

Niestety, mury zamkowe mają uszy i wieść o paziu z Włoch szybko dotarła do surowego księcia. Janusz I uznał jego zachowanie za obrazę majestatu i kazał wtrącić nieszczęśnika do wieży. Widząc to, litościwa Anna Danuta postanowiła pomóc więźniowi. Przesłała mu bochenek chleba, w którym ukryła stalowy rylec. Paź natychmiast pojął przekaz – noc po nocy wydłubywał zaprawę między cegłami. Po tygodniach morderczej pracy udało mu się stworzyć wyłom, przez który wymknął się na wolność i uciekł do ojczyzny.

Do dziś zamkowi przewodnicy wskazują na nierówności w murze wieży. Mówi się, że to właśnie pamiątka po ucieczce włoskiego pazia.

Królewskie Źródło – woda, która daje siłę

Choć pozostawiamy za sobą surowe zamkowe mury, nasza podróż po Mazowszu nie traci królewskiego charakteru. Przenosimy się w zielone obszary Puszczy Kozienickiej – dawne tereny łowieckie dynastii Jagiellonów. To właśnie tutaj odnajdziemy „Królewskie Źródło” , z którym wiąże się legenda o Władysławie Jagielle.

Król, słynący z niebywałej kondycji, podczas jednej z wypraw odłączył się od orszaku w pogoni za potężnym turem. Zmęczony pościgiem w pełnym słońcu, zaczął tracić siły. Wtedy, pośród gęstwiny, usłyszał zbawienny szmer wody. Przy bijącym źródle spotkał tajemniczego bartnika, który nie rozpoznając w przybyszu monarchy, podał mu czerpak pełen lodowatej wody mówiąc: „Pij, bracie – rzekł starzec – ta woda ma siłę ziemi, co życie umacnia”.

Jagiełło wypił kilka łyków i poczuł, jak zmęczenie znika. Król dożył sędziwego wieku w doskonałym zdrowiu, co ludowe podania powiązały z cudowną mocą puszczańskiej wody. Dziś każdy z nas może odwiedzić to wyjątkowe ujęcie ukryte w środku lasu. To idealny cel wyprawy dla tych, którzy szukają spokoju i chcą na własne oczy zobaczyć miejsce, które według legendy przywróciło siły jednemu z największych polskich władców.

 


Wiesław Raboszuk - wicemarszałek województwa mazowieckiego (klub KO)

Te wspaniałe budowle to pamiątka po Piastach mazowieckich, którzy przez 3 wieki rządzili naszym regionem. Chcemy zachować tę pamięć jak najdłużej, dlatego samorząd uruchomił program „Mazowsze dla zabytków” – w ubiegłym roku wsparcie wyniosło 14 mln zł. Szczególnie zachęcam do odwiedzenie naszych zamków właśnie teraz, w roku 500. rocznicy inkorporacji Mazowsza do Korony.

 


Odwiedzając Liw, warto zajrzeć do muzeum zbrojowni . Znajdziecie tam nie tylko broń białą i palną, ale także jedną z najciekawszych w Polsce kolekcji portretów sarmackich.


Czy wiecie, że w jednej z baszt czerskiego zamku znajdował się tzw. loch głodowy? Więźniów, w tym legendarnego księcia Henryka Brodatego, opuszczano tam na linie przez wąski otwór w podłodze. Warto zwrócić uwagę na to miejsce, ponieważ do dziś budzi grozę wśród zwiedzających .


Będąc w Ciechanowie, warto odwiedzić także inne obiekty Muzeum Szlachty Mazowieckiej. Na gości czekają unikalne zbiory rzeźby ludowej oraz interaktywne ścieżki edukacyjne pozwalające poczuć ducha dawnego Mazowsza. Ważna informacja – w sezonie 2026 otwarty pozostaje zamek oraz oddział w Gołotczyźnie; budynek przy ul. Warszawskiej jest zamknięty z powodu renowacji .


Planując wizytę przy „Królewskim Źródle”, samochód najlepiej zostawić na parkingu w miejscowości Augustów koło Pionek. Stamtąd prowadzi wygodna, drewniana kładka edukacyjna, dostępna również dla rodzin z wózkami oraz osób z niepełnosprawnościami. Na miejscu czekają wiaty i miejsca na ognisko – idealne na rodzinny piknik.


UWAGA
Informacje opublikowane przed 1 stycznia 2021 r. dostępne są na stronie archiwum.mazovia.pl

Powrót na początek strony