Mazowsze. Serce Polski, nr 2 (94) 2026
Temat miesiąca: Daleko od kultury
Autor: Fot. Anna Elsner
W około 1/3 gmin na Mazowszu nie ma domu kultury. Dlaczego tak jest i jakie są tego skutki? Odpowiedzi na to pytanie są zaskakujące.
Federacja Mazowia, zrzeszająca prawie 100 organizacji pozarządowych, opracowała raport pt. „Kultura poza domem”, poświęcony tym gminom w naszym województwie, w których nie ma domu kultury. Jest ich około 100 i są to wyłącznie gminy wiejskie.
Dlaczego nie ma w nich ośrodka kultury? Zwykle dlatego, że tych gmin nie stać na prowadzenie takiej placówki. Choć z drugiej strony są też przykłady niezamożnych, rolniczych gmin wiejskich, które mają tę instytucję. Jedną z nich jest gmina Poświętne (powiat wołomiński), która otworzyła swe centrum kultury w 2019 roku i urządziła je w budynku świetlicy wiejskiej, w Woli Cygowskiej.
Nie zawsze jest to więc tylko kwestia finansów. Bywa też tak, że w danej gminie po prostu brakuje budynku, w którym można by urządzić ośrodek kultury, a na budowę jego nowej siedziby samorząd gminny nie może sobie pozwolić.
Wykluczenie z kultury
Jakie są zaś skutki braku takiej placówki? Jak czytamy w raporcie Federacji Mazowia, brak instytucji kultury lub ich niedostępność (np. ze względu na wykluczenie transportowe) stanowi jedną z kluczowych barier uczestnictwa w kulturze w mniejszych miejscowościach. Brak oferty kulturalnej szczególnie uderza w młodzież i seniorów, tych, którzy nie jeżdżą własnym autem i są skazani na transport publiczny. Bo w wielu małych miejscowościach nie ma regularnych, całodziennych połączeń autobusowych i stamtąd, bez swojego auta, trudno dojechać do najbliższej placówki kultury czy np. kina.
– Dla seniorów możliwość wyjścia z domu, na jakieś zajęcia czy na wydarzenie kulturalne, jest bezcenna. Bo jeśli nie mają tej alternatywy, to cały dzień siedzą w domach i cierpią z powodu samotności, która jest chorobogenna i sprzyja depresji, szczególnie w podeszłym wieku – mówi Joanna Szewczyk, prezes Stowarzyszenia Bezbłędna Gmina Błędów, w której nie ma ośrodka kultury.
Seniorzy z tej gminy do najbliższej takiej placówki mają daleko i albo nie mogą do niej dojechać albo np. nie znają jej oferty, bo nie korzystają z internetu i mediów społecznościowych.
Jak wskazuje raport Federacji Mazowia, w gminach bez takich placówek to społeczność seniorska jest najbardziej zainteresowana kulturą. Choć nie oczekuje wyłącznie widowisk, ale szuka też miejsca, gdzie można się spotkać i wspólnie działać. Tak jest m.in. w gminie Stara Kornica (powiat łosicki).
– Na organizowane przez nas zajęcia i wydarzenia przychodzą głównie seniorzy, dlatego to do nich kierujemy większość naszych działań. Kiedyś ciężko było ich wyciągnąć z domu, ale dziś mają już inną mentalność, chcą wychodzić, jeśli coś im się zaproponuje – mówi Anna Szpura, przewodnicząca KGW Korniczanki i kierowniczka zespołu muzycznego Korniczanie, założycielka Pracowni KulinArt i Galerii Wiejskiej.
Magdalena Różycka, ekspertka z Mazowieckiego Instytutu Kultury (jednostki samorządu Mazowsza), zwraca uwagę, że podobnie jest z młodzieżą. Bo jeśli ma ona miejsce, gdzie może się spotykać i czuć tam bezpiecznie (np. nikt jej tam nie zaczepia), to chętnie korzysta z takiej możliwości. Widać to na przykładzie gminy Krasne (powiat przasnyski). Młodzi ludzie nie mieli tam swojego miejsca i z braku innej możliwości spotykali się na przystanku oraz w parku. Kadra tamtejszej biblioteki (jedyna w tej gminie instytucja kultury) – dostrzegając, że młodzież z Krasnego potrzebuje takiego miejsca, wygospodarowała dla nich osobną salę. Oni nazwali ją „Dziuplą” i zaczęli nie tylko w niej się spotykać, ale i podejmować różne wspólne inicjatywy. Np. zorganizowali zbiórkę na rzecz schroniska dla zwierząt, a ostatnio wystąpili jako jedyna młodzieżowa grupa na Przeglądzie Zespołów Zapustnych.
– Najcenniejsze jest chyba to, że się uaktywnili, że nauczyli się działać i współdziałać – mówi Renata Żmijewska, dyrektorka Gminnej Biblioteki Publicznej w Krasnem.
Trzecie miejsce
Marek Krajewski w swym opracowaniu pt. „Po co nam instytucje kultury?” napisał m.in., że pełnią one także rolę integracyjną, są miejscem, gdzie członkowie lokalnej społeczności mogą się spotykać, poznawać i podejmować wspólne działania.
– To dlatego jeśli w danej gminie nie ma ośrodka kultury, ogranicza się w ten sposób możliwość budowania lokalnej wspólnoty – mówi Magdalena Różycka.
Tu dotykamy koncepcji „trzeciego miejsca”, której autorem jest amerykański socjolog Ray Oldenburg. W jednej ze swych książek, z 1989 r., zauważył, że amerykańskie społeczeństwo dzieli swój czas między pracę i dom, a w ślad za tym zanikają publiczne miejsca, gdzie ludzie spotykają się, rozmawiają ze sobą, nawiązują kontakty. Od tamtego czasu to zjawisko tylko się spotęgowało i dotknęło także Polskę.
Tymczasem zdaniem Oldenburga to zamknięcie w przestrzeni prywatnej może mieć dalekosiężne, negatywne skutki, takie, jak izolacja i osamotnienie wielu osób, osłabienie więzi społecznych, polaryzacja. Dlatego według niego społeczności potrzebują tzw. trzecich miejsc, które nie są ani domem ani pracą i gdzie mogłyby budować ze sobą relacje.
Na wsi, gdzie najbardziej brakuje publicznych przestrzeni, w których ludzie się spotykają, takim miejscem może być i często jest świetlica wiejska, remiza OSP, klub seniora czy biblioteka (w gminie Wołomin, we wsi Lipinki, z myślą o tym otwarto niedawno „Bibliotekę Sąsiedzką”, o co bardzo zabiegali mieszkańcy tej miejscowości). Jednak najwięcej możliwości pod tym względem zapewnia ośrodek kultury.
Biblioteki z jednym pracownikiem
Raport Federacji Mazowia pokazuje skutki braku ośrodka kultury na przykładzie czterech gmin: Błędów (powiat grójecki), Garbatka-Letnisko (powiat kozienicki), Nur (powiat ostrowski) i Ojrzeń (powiat ciechanowski). Ich mieszkańcy najboleśniej odczuwają to, że w ich gminach kultura jest tylko „od święta”, podczas nielicznych imprez kulturalnych (w wielu gminach bez domu kultury organizowanych tylko kilka razy w roku). Ponadto brakuje im cyklicznych zajęć, zwłaszcza dla seniorów i młodzieży, a także miejsca, gdzie to wszystko mogłoby się odbywać.
W gminach bez ośrodka kultury tę lukę wypełniają na ogół biblioteki publiczne, lokalne stowarzyszenia (w tym przede wszystkim koła gospodyń wiejskich), OSP i społecznicy, podejmując różne działania kulturalne. Tak jest m.in. w przypadku biblioteki w Krasnem, w której działa Szkoła Talentów (z nauką gry na różnych instrumentach muzycznych) i ludowy zespół muzyczno-taneczny, złożony z seniorów.
Niestety, wiele bibliotek w gminach wiejskich może pełnić taką funkcję tylko w bardzo ograniczonym zakresie. Bo są takie placówki biblioteczne, które mają tylko jednego pracownika. Tak jest np. w gminie Nur. Poza tym nie zawsze mają salę, która nadawałaby się do organizowania zajęć czy spotkań. I co równie ważne, biblioteki w niezamożnych gminach wiejskich i miejsko-wiejskich mają bardzo skromne budżety, pozwalające im pokryć jedynie koszty wynagrodzeń pracowników, zakupu książek i utrzymania budynku.
Z tych samych powodów dochodzi do zamykania ich filii w mniejszych miejscowościach.
– By móc tworzyć interesującą ofertę kulturalną dla mieszkańców, szukamy na ten cel dofinansowania z zewnętrznych środków – mówi Renata Krawczyk (jej zdjęcie jest na okładce tego numeru), dyrektorka Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej w Sochocinie, zatrudniającej tylko dwie osoby.
Mimo to ta biblioteka jest wzorem tego, jak promować czytelnictwo i uzupełniać swą działalność o inne formy aktywności kulturalnej, oferowane mieszkańcom. Ma ponad 1 000 czytelników (w gminie liczącej 5,4 tys. mieszkańców), których liczba cały czas rośnie. Działają przy niej dwa dyskusyjne kluby książki, jeden dla dorosłych, a drugi dla młodzieży. Sochocińska biblioteka organizowała dotąd m.in. zajęcia dla mam z małymi dziećmi, spotkania z ciekawymi ludźmi, różnorodne warsztaty i zajęcia dla dzieci i dorosłych oraz konkursy promujące czytelnictwo, w tym plebiscyt na „Czytelnika roku”.
Zagrożeni wypaleniem
Jeszcze trudniej jest prowadzić regularną działalność kulturalną lokalnym społecznikom i tworzonym przez nich stowarzyszeniom. Bo oni to robią, poświęcając swój wolny czas, ciągle szukając środków na swe inicjatywy, nie mając stałego, systemowego wsparcia i źródła finansowania. I często nie mają na to już sił, zmagając się z poczuciem wypalenia.
Stowarzyszenie Bezbłędna Gmina Błędów także działa w gminie, w której nie ma domu kultury. To stowarzyszenie, którego liderką jest Joanna Szewczyk. Powstało ono na bazie grup działających przy tamtejszej parafii, w odpowiedzi na głosy mieszkańców, że brakuje tam oferty kulturalnej. Skupiło się na tym, co najbardziej interesowało jej członków: historii i dziedzictwie kulturowym gminy Błędów. I wokół tego budowało swą ofertę dla mieszkańców.
W zabytkowym budynku starej plebanii w miejscowości Lipie, użyczonym na ten cel przez parafię, urządziło cztery izby pamięci, w tym jedną z nich poświęconą ludowemu zespołowi Bolesława Mazuryka (działającemu do 1990 r.), który był nazywany „małym Mazowszem”. Członkowie stowarzyszenia odnaleźli na terenie gminy wiele pamiątek po tym zespole, w tym dziesiątki elementów strojów ludowych. Odkryli również ponad 100 starodruków, w tym bardzo cenny rękopis karmelitański.
Stowarzyszenie organizuje m.in. spotkania autorskie, wycieczki dla mieszkańców, a corocznie Lipską Noc Muzeów, z oprowadzaniem po wystawach na starej plebanii i po kościele.
– Jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że to tylko kropla w morzu potrzeb, że zaspokajamy potrzeby kulturalne mieszkańców tylko w minimalnym stopniu. Ale na więcej bez stałego finansowania nie jesteśmy w stanie sobie pozwolić – mówi Joanna Szewczyk.
Teraz stowarzyszenie remontuje budynek starej plebanii, udało mu się pozyskać na ten cel dofinansowanie z rządowego programu, ale prowadzenie i nadzorowanie tego remontu jest tak żmudne i czasochłonne, że liderka stowarzyszenia jest na skraju wyczerpania i brakuje jej czasu, by organizować kolejne wydarzenia kulturalne.
Kultura oddolna
Trzeba przy tym dodać, że samo istnienie domu kultury w danej gminie nie jest gwarancją, że życie kulturalne będzie tam kwitło. Z kilku powodów. Po pierwsze są takie ośrodki kultury, które funkcjonują w szczątkowej postaci, a ich kadra to dwie osoby. Po drugie, jak wskazuje Anna Elsner, sołtyska Woli Cygowskiej (gmina Poświętne), przewodnicząca tamtejszego KGW, a zarazem animatorka kultury w tej wsi, trudno jest ściągnąć do małych miejscowości osoby do prowadzenia zajęć, przez czas i koszt dojazdów.
– Jest też inny problem: w miastach, do których mieszkańcy wsi jeżdżą do pracy czy na zakupy, oferta kulturalna jest dużo bogatsza niż w wiejskich ośrodkach kultury. Nie jest łatwo radzić sobie z taką konkurencją – mówi Anna Elsner.
Ale na to są sposoby. W Woli Cygowskiej, która jest niewielką wsią, na kulturalnym poletku dzieje się bardzo wiele. Powstał tam nawet mural i plenerowa galeria. Wiele tych działań inicjuje sołtyska, Anna Elsner. Dzięki udziałowi w programie Mazowieckiego Instytutu Kultury dowiedziała się, że powinna zacząć od zbadania, jakie potrzeby w dziedzinie kultury mają mieszkańcy. By ich o to najpierw zapytać i dopiero w oparciu o powstałą z tej wiedzy diagnozę podejmować działania, tworzyć ofertę kulturalną.
Tak zrobiła nie tylko Anna Elsner, ale i działacze Stowarzyszenia Bezbłędna Gmina Błędów oraz pracownice bliblioteki publicznej w Sochocinie (ta placówka przeprowadziła badanie ankietowe wśród mieszkańców, by zapytać ich, czego od niej oczekują, czy np. odpowiadają im godziny jej otwarcia). Sięgnęli też po jeszcze jedną metodę: poszukali w swoich miejscowościach ludzi, którzy są aktywni i chcą coś robić, którzy mają np. jakieś hobby i chcieliby podzielić się nim z innymi, prowadząc dla nich zajęcia. Tym sposobem w Sochocinie odbyły się np. warsztaty z robienia biżuterii, zajęcia matematyczne i spotkania z grami planszowymi.
– Ośrodek kultury powinien być miejscem, gdzie mieszkańcy mogą realizować swoje pomysły, gdzie zaprasza się ich do wspólnych projektów: przyjdźcie i zróbmy coś razem. Jeśli coś wychodzi od mieszkańców, jeśli to jest oddolna inicjatywa, to można nie martwić się o frekwencję, o to, czy ludzie przyjdą czy nie – mówi Anna Elsner.
Wtedy jest zupełnie inaczej niż w licznych wciąż domach kultury, które proponują mieszkańcom gotową, sztywną ofertę, często zawierającą jedynie imprezy artystyczne i odpłatne zajęcia. Tymczasem, jak pokazują programy Narodowego Centrum Kultury, o efektywności ośrodków kultury przesądza zaangażowanie lokalnej społeczności w ich działalność, prowadzenie ich we współpracy z mieszkańcami.
W naszym regionie w upowszechnianiu takiego modelu prowadzenia lokalnych instytucji kultury i w animowaniu działań kulturalnych na terenach wiejskich bardzo pomagają działania Mazowieckiego Instytutu Kultury. MIK organizuje bezpłatne szkolenia dla lokalnych menedżerów i animatorów kultury, posyła swych ekspertów w teren, by na miejscu doradzali lokalnym liderom (np. sołtyskom i sołtysom, działaczom organizacji pozarządowych), jak rozkręcić w ich miejscowościach działalność kulturalną. Robi to w ramach m.in. Mazowieckiego Program Edukacji Kulturalnej. Instytut przeprowadza też konkursy dla lokalnych menedżerów i animatorów kultury.
Na koniec warto dodać, że instytucjami kultury są też muzea, a część placówek muzealnych samorządu Mazowsza i ich oddziałów znajduje się w małych miejscowościach, na ogół bardzo oddalonych od dużych miast. Te placówki także mają szeroką ofertę kulturalną. To m.in. premiery wystaw, spotkania, koncerty, różnego rodzaju warsztaty i zajęcia. Tak jest w przypadku placówek w Sierpcu, Bieżuniu, Liwie, Czarnolesie, Opinogórze, Szydłowcu, Wsoli czy Dąbrowie. I na tym się kończy, bo Samorząd Województwa Mazowieckiego tworzy kolejne muzea w niewielkich miejscowościach w głębi regionu.
Janina Ewa Orzełowska, członkini zarządu województwa mazowieckiego (klub TD PSL-PL2050)
– Jako samorząd Mazowsza na wiele sposobów wspieramy działania w sferze kultury na obszarach wiejskich. Dofinansowujemy organizowane tam wydarzenia kulturalne oraz realizujemy programy wsparcia, takie jak „Mazowsze dla orkiestr”, „Mazowsze dla lokalnych centrów integracyjnych”, „Mazowsze dla organizacji pozarządowych”, „Mazowsze dla KGW” oraz „Mazowsze dla straży pożarnych”. Dzięki tym inicjatywom działalność kulturalna w gminach wiejskich dynamicznie się rozwija, a infrastruktura służąca lokalnym społecznościom jest systematycznie rozbudowywana i modernizowana. Dotyczy to m.in. świetlic wiejskich i remiz OSP, które pełnią funkcję miejsc spotkań mieszkańców oraz przestrzeni dla różnorodnych wydarzeń kulturalnych.
Mazowiecki Menedżer Kultury oraz Impuls Kultury
– By docenić wyróżniających się menedżerów i animatorów kultury z naszego regionu, organizujemy dwa konkursy: Mazowiecki Menedżer Kultury oraz Impuls Kultury – Mazowiecka Nagroda Inspiracji Kulturalnych. Celem pierwszego z tych konkursów jest rozpowszechnienie dobrych praktyk w zarządzaniu w kulturze, w tym zarządzania w duchu servant leadership a także promocja laureatów i laureatek, którzy te nowoczesne koncepcje realizują – mówi Magdalena Ulejczyk, dyrektorka Mazowieckiego Instytutu Kultury.
Ważne wsparcie
W wielu mazowieckich miejscowościach brakuje łatwo dostępnych miejsc, w których mieszkańcy mogliby się spotykać. Dlatego tak cenne są świetlice wiejskie, które powstają m.in. dzięki programowi Samorządu Województwa Mazowieckiego „Mazowsze dla lokalnych centrów integracyjnych”.
Galeria na płocie
Wola Cygowska, m.in. dzięki licznym inicjatywom kulturalnym, zdobyła II miejsce w konkursie na „Najaktywniejsze sołectwo w Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich”. Wieś ma nawet „galerię na płocie”, czyli wystawy plenerowe, które odbywają się przynajmniej dwa razy w roku.
Wzór ze skraju regionu
W Mogielnicy (powiat grójecki) dyrektorem tamtejszego ośrodka kultury została lokalna społeczniczka. I kultura tam rozkwitła. Choć wcześniej wydawało się, że w tym maleńkim mieście, bardzo oddalonym od dużych ośrodków miejskich, to niemożliwe.
Biblioteka XXI wieku
– Panuje stereotypowe przekonanie, że biblioteka to miejsce, do którego wchodzi się, wypożycza książki i na tym kończy się jej rola. Tymczasem w naszej bibliotece prowadzimy działania skierowane do dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów. Organizujemy spotkania autorskie, warsztaty, konkursy czytelnicze, zajęcia biblioteczne oraz wystawy – tworzymy przestrzeń aktywnego spotkania z książką i uczestnictwa w kulturze. Przyświeca nam skandynawski model biblioteki, czyli koncepcja oparta na otwartości, funkcjonalności oraz idei „trzeciego miejsca” – mówi Agnieszka Olczyk, dyrektorka Biblioteki Pedagogicznej w Płocku.
