MSP, nr 5-6 (97-98) 2026 2026-06-22

Dzik na osiedlu

para dzików na torach w mieście przed tramwajem Autor: Fot. Adam Burakowski / East News

Dziki w miastach nie są już tylko lokalną ciekawostką, a stały się jednym z najpoważniejszych wyzwań dla samorządów w najbliższych latach.

Zjawisko to przybiera na sile, dzieląc mieszkańcow. Z jednej strony mamy całoroczne, realne zagrożenie bezpieczeństwa, z drugiej – etyczne wątpliwości dotyczące metod redukcji populacji. Zwierzęta przestały bać się ludzi, traktując osiedlowe śmietniki jak łatwo dostępne stołówki. Czy jesteśmy skazani na „wojnę” z dzikami, czy możliwe jest jakieś pokojowe współistnienie? Nieuchronnie zbliżamy się do ważnej dyskusji społecznej na temat bytowania dzików w przestrzeni miejskiej.

Niebezpieczna bliskość

Pan Jakub mieszka na warszawskim Tarchominie, kilka razy w tygodniu – rano lub wieczorem – biega lub jeździ na rowerze. Nie ma tygodnia, żeby nie spotkał stada dzików.

– Jeśli jest taka możliwość, to omijam je szerokim łukiem, ale bywają sytuacje, gdy nie da się tak zrobić, bo przykładowo po obu stronach mam ogrodzenia domów, wówczas wolę zawrócić, zmienić trasę. Z jednej strony są to stada i chyba większość mieszkańców osiedla zdołała się do takich spotkań już przyzwyczaić, z drugiej – to nadal zwierzęta niebezpieczne, które od czasu do czasu atakują, chociaż, póki co, nie tutaj – opowiada.

Dodaje, że takie podejście mieszkańców osiedla zmieni się diametralnie, gdy dziki kogoś zaatakują. A przecież z takimi sytuacjami mieliśmy już do czynienia np. wiosną br. na warszawskich Fortach Bema. Oprócz realnego zagrożenia (w 2025 roku w samej Warszawie odnotowano ponad 8 tys. zgłoszeń o zagrożeniu ze strony dzików i 121 zgłoszeń o atakach na ludzi), obecność tych zwierząt w centrach miast generuje szereg problemów. Niszczą zieleńce, ogrody, a także infrastrukturę (ławki, kosze na śmieci), a ich wtargnięcia na jezdnię to ryzyko śmiertelnego wypadku. W Warszawie, w 2025 roku odnotowano 341 kolizji drogowych z dzikami.

– Dlaczego nikt z tym nic nie robi? Ze znajomymi na osiedlu rozmawiam o tym nieraz. I naprawdę nie wiemy, kto odpowiada za ich liczebność w skupiskach ludzkich – zastanawia się nasz rozmówca.

Dlaczego idą do miast?

Miasta to nie jest naturalne środowisko dla dzików, a są nimi tereny leśne i pola. Obszary zurbanizowane stwarzają im bardzo dobre warunki do życia i rozrodu.

– W miastach przez cały rok znajdują pożywienie, znacznie łatwiej dostępne niż na terenach leśnych. Nauczyły się również wykorzystywać odpady pozostawiane przez człowieka, w tym w niezabezpieczonych pojemnikach na śmieci oraz resztki żywności. Dlatego tak często dziki można spotkać m.in. w parkach, na ogrodach działkowych oraz na obrzeżach osiedli mieszkaniowych. Problemem pozostaje także celowe dokarmianie tych zwierząt przez mieszkańców, co powoduje utrwalanie ich obecności w mieście oraz ogranicza ich naturalny lęk przed człowiekiem – wylicza Błażej Dałek, zastępca dyrektora Lasów Miejskich-Warszawa.

Efekt ASF

Ta obecność wywołuje dziś silne napięcia społeczne, a metody rozwiązania problemu dzielą opinię publiczną. Część samorządowców wskazuje na konieczność redukcji populacji, często traktując to jako jedyne skuteczne rozwiązanie w kontekście sanitarnym. Obecnie z uwagi na panujący afrykański pomór świń (ASF), to rozwiązanie kształtują głównie przepisy sanitarne, które ustalają maksymalną liczebność dzików na terenie obwodów łowieckich na poziomie 1 sztuki na 1000 ha.

– Służby weterynaryjne inicjują utrzymanie wskazanego poziomu populacji dzików za pomocą odstrzału sanitarnego w przypadku potwierdzonych przypadków występowania ASF. Problem pojawia się w momencie, gdy nie ma już przypadków ASF na danym terenie, a nadal obowiązują ograniczenia z tym związane, np. zakaz przemieszczania odłowionych dzików do innych miejsc – podkreśla Tomasz Krasowski, dyrektor Departamentu Polityki Ekologicznej, Geologii i Łowiectwa Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego w Warszawie. – Niemożliwe jest rozwiązanie tego problemu przy całkowitej rezygnacji z odstrzału redukcyjnego. Bezwzględnie takiemu odstrzałowi powinny podlegać osobniki agresywne – dodaje.

Problem nie tylko Warszawy

Dzik – jako zwierzę – formalnie jest własnością Skarbu Państwa. Ale to do samorządowców w tej sprawie zwracają się mieszkańcy. A obecność dzików dotyczy wszystkich większych miast na Mazowszu. Są spotykane na obrzeżach i w centrum Radomia, osiedlach Płocka (jak np. Wyszogrodzka), drogach Ciechanowa czy ulicach i terenach zabudowanych Ostrołęki. Urzędy miast mają ograniczone możliwości w tej walce. Mogą łączyć działania służb miejskich, policji i zarządców terenów, ze szczególnym naciskiem na edukację mieszkańców (przede wszystkim szerokie kampanie informacyjne o niedokarmianiu zwierząt!). Mogą montować „dzikoodporne” kosze na śmieci, stawiać ogrodzenia wokół terenów zielonych czy placów zabaw, a także wypłaszać dziki przy użyciu różnych metod (po uzyskaniu zezwolenia marszałka województwa na odstępstwa od zakazów płoszenia wobec zwierząt łownych). Samorządy miejskie po wyczerpaniu ww. sposobów mogą zapobiegać zagrożeniom, jakie stwarzają dziki w przestrzeni miejskiej – wobec obowiązującego zakazu relokacji odłowionych dzików za pomocą jedynie odstrzałów lub odłowów z uśmierceniem na podstawie decyzji starosty/prezydenta miasta.

Odstrzał na chwilę

Miasta stoją więc przed trudnym wyborem. W pierwszych miesiącach 2026 roku na warszawskim Mokotowie i Bemowie doszło do serii bardzo kontrowersyjnych interwencji służb miejskich wobec dzików, które licznie odwiedzały osiedla. Akcje uśmiercania zwierząt (odstrzał lub odłów z uśmiercaniem) często budzą sprzeciw mieszkańców i aktywistów. Broniący praw zwierząt przekonują, że to człowiek wypchnął zwierzęta z ich naturalnych siedlisk poprzez bezmyślną zabudowę, zaś sama eliminacja zwierząt nie przyniesie efektu, jeśli nie zmieni się warunków, które przyciągnęły je do miasta.

– Odstrzał to działanie skuteczne tylko na chwilę – w miejsce zabitych zwierząt pojawiają się nowe, a same dziki, czując presję łowiecką, rozmnażają się wcześniej i liczniej. Jeśli nie chcemy, aby widok pracowników Lasów Miejskich z bronią pneumatyczną na stałe wpisał się w krajobraz miasta, musimy zacząć postępować mądrzej i nie dopuszczać do wkraczania kolejnych osobników na tereny zurbanizowane – opowiada Marta Szczepańska, radna m.st. Warszawy z ramienia Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Antykoncepcja?

Działaczka skarży się, że decyzje o odstrzale czy innej formie redukcji podejmuje się w Warszawie na bazie niewystarczających analiz, a kwestia zarządzania populacją musi być mocniej powiązana z pracą środowisk naukowych.

– Jeśli wolimy metody nieletalne (nieśmiercionośne – przyp. red.), co potwierdzają badania opinii publicznej, to należy je po prostu wypracować. Jednym z takich obszarów jest antykoncepcja dla dzikich zwierząt, stosowana obecnie testowo na gołębiach w Krakowie czy na szczurach w Nowym Jorku – wymienia Marta Szczepańska.

W jej ocenie, polityka względem dzikich zwierząt powinna również stanowić element Programu Ochrony Środowiska (POŚ), jaki uchwala Warszawa.

Całkiem ludzki paradoks

Dzik w mieście to nie jest zjawisko, które zniknie z dnia na dzień. A kluczową sprawą w rozwiązaniu tego problemu jest współpraca wszystkich zaineresowanych – zarówno mieszkańców, jak i instytucji. Potrzebne są systemowe zmiany, ale także ciągła edukacja mieszkańców. Bo przecież to oni reagują na dziki nomen omen… dzikim strachem, co jest uzasadnione – to duże, silne zwierzęta. Jednakże, ten sam strach często miesza się z niewłaściwym zachowaniem. Ludzie dokarmiają dziki, robią sobie z nimi zdjęcia, co zaburza naturalny lęk zwierząt przed człowiekiem.

– Tematem numer jeden powinno być zdrowie i życie ludzi, zbyt słabo słyszalny jest głos osób, które zostały poszkodowane przez dziki. Nie można bać się o tym mówić i działać! – opowiada dyrektor Krasowski.

Z pomocą natury i robotów

Warto również pamiętać, że istnieje kilka innych sposobów odstraszania czy ochrony posesji, które okazują się całkiem efektywne, jeśli celem jest uniknięcie szkód, a nie eliminacja zwierząt. Ciekawą metodą zwalczania obecności dzików w mieście okazują się... hiacynty. Zniechęcają do rycia w rabatach i odstraszają swoim intensywnym zapachem. To strategia stosowana jest m.in. w Gdyni. A może w niedalekiej przyszłości to humanoidalne roboty mogą być wykorzystywane do nietypowych zadań, takich jak odstraszanie dzikich zwierząt? Edward Warchocki – humanoidalny robot został ostatnio sfilmowany podczas przepłaszania dzików w Warszawie, m.in. w dzielnicy Wawer. Nagrania, na których odgania dziki, stały się hitem Internetu, ale i prowokują do kolejnych pytań.

Co zrobić, gdy spotkasz dzika?

Zachowaj spokój, unikaj gwałtownych ruchów i powoli wycofuj się. Nie uciekaj (to może sprowokować pogoń). Nie karm dzików ani nie podchodź do lochy z warchlakami. W razie zagrożenia schowaj się za drzewem lub wejdź na podwyższenie. W przypadkach bezpośrednich zagrożeń dzwoń: Straż Miejska, tel. 986, Lasy Miejskie–Warszawa, tel. 600 020 746 lub 600 020 747. W aplikacji Zwierz – Oznacz Dzika, można zaznaczać lokalizację, liczbę osobników oraz opisywać sytuację, co pozwala tworzyć mapy realnego problemu.

Odszkodowania wypłacone za szkody w uprawach i płodach rolnych spowodowane przez dziki na terenach niewchodzących w skład obwodów łowieckich zgłoszone do UMWM w Warszawie w latach 2023-2025 ogółem na Mazowszu:

2023 r. na łączną kwotę  433 049 zł

2024 r. na łączną kwotę  650 723 zł

2025 r. na łączną kwotę 1 091 455 zł

Źródło: Departament Polityki Ekologicznej, Geologii i Łowiectwa UMWM w Warszawie

Odszkodowania wypłacone za szkody w uprawach i płodach rolnych spowodowane przez dziki na terenach niewchodzących w skład obwodów łowieckich zgłoszone do UMWM w Warszawie w latach 2023-2025 na terenie m.st. Warszawy:

2023 r. na łączną kwotę  370 108 zł

2024 r. na łączną kwotę  631 233 zł

2025 r. na łączną kwotę  984 159 zł

Źródło: Departament Polityki Ekologicznej, Geologii i Łowiectwa UMWM w Warszawie

Ludwik Rakowski, przewodniczący Sejmiku Województwa Mazowieckiego (klub KO)

W związku z rosnącą liczbą dzików w miastach potrzebujemy bardziej elastycznych i skutecznych rozwiązań prawnych. Takich, które pozwolą samorządom reagować w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa mieszkańców czy szkód wyrządzanych w przestrzeni miejskiej. Obecne przepisy, związane z ograniczeniami wynikającymi z walki z ASF, w praktyce uniemożliwiają stosowanie alternatywnych metod ograniczania populacji dzików, takich jak odłów i relokacja. Dlatego zwróciłem się do ministra rolnictwa i rozwoju wsi o zmianę regulacji, aby umożliwić stosowanie bardziej zróżnicowanych i społecznie akceptowalnych działań w zarządzaniu populacją dzików na terenach miejskich.


UWAGA
Informacje opublikowane przed 1 stycznia 2021 r. dostępne są na stronie archiwum.mazovia.pl

Powrót na początek strony